
ała, najwyżej czteroletnia dziewczynka siedziała w kącie niewielkiej sali i słuchała, jak delikatnie opadają tęczowe mydlane bańki. Najpierw ciche dmuchnięcie, a potem ten dźwięk, tak niezwykły, niedostępny dla tych, którzy widzą… Każde inne dziecko wyciągnęłoby rączki i ze śmiechem zaczęłoby łapać tęczowe cuda, ale nie Tosia. Ona trwała bez ruchu, oczarowana, zapadnięta w wyobraźnię i… słuchała.
Ding-dong – niczym najcichsze uderzenie zegarowego serca – tak właśnie brzmiały mydlane bańki, gdy dotknęły okna, parapetu czy podłogi. Dziewczynka wyciągnęła ku nim ręce, by zachować je choć na chwilę, dotknąć opuszką palca tego, co zachwycało jej małe czteroletnie serduszko. Zamrugała niewidzącymi oczami, tak pięknymi, że to aż niemożliwe, niesprawiedliwe, że nie widziały!, i zapragnęła podzielić się swym zachwytem z najukochańszą istotą na świecie.
– Mamo… – wyszeptała. – Mamuniu…
Usta dziewczynki wygięły się w podkówkę.
Mamy nie było.
Kropla nadziei
Każdy pragnie być kochany, każdy, bez wyjątku. Miłość jest nam niezbędna do życia jak oddychanie, a kto twierdzi inaczej, ten kłamie – albo jest bez serca.Tragiczne wydarzenia ostatnich tygodni sprawiły, że świat Mateusza, Siergieja i Nataniela legł w gruzach, a w ich sercach zapanowała rozpacz. Senna, urocza mazurska wioska, stała się świadkiem najtrudniejszych chwil w ich życ...
Spodobał Ci się fragment?
e-book
e-book · audio
e-book · audio
e-book · audio