Ekscytacja wzięła górę nad wątpliwościami. Émile pozbył się niepokoju i obaw. Spędził dzień z matką i siostrą. Troszczyły się o niego jak o umierającego. Omal nie eksplodował. Widział, jak wymieniają między sobą bolesne spojrzenia, powstrzymują łzy. Poczuł, że w mieszkaniu, nad ich głowami unosi się cały ciężar diagnozy. Czuli to nawet synowie Marjorie, bliźniacy. Nie płakali. Zachowywali się cicho, o wiele za cicho jak na trzyletnich brzdąców. Jeśli zostanie, sytuacja zrobi się nie do zniesienia. Śmierć zacznie zajmować coraz więcej miejsca, tłamsząc wszystko inne, i nie będzie między nimi już nic oprócz tej przykrej woni, tego gorzkiego smaku zbliżającego się końca.
Musi wyjechać. I to szybko. Póki wszystko jest prawie nienaruszone.
Petitesannonces.fr
Temat: Re: Re: Re: Poszukiwanie towarzysza/towarzyszki podróży na ostatnią wyprawę
Autor: Jo
Data: 5 lipca, 20:21
Wiadomość:
Jeszcze raz dzień dobry, Émile’u,
mieszkam w Saint-Malo, a ty w Roanne. Dzieli nas 700 km, więc obawiam się, że nie uda nam się wypić razem kawy przed wielką wyprawą…