Cham z kulą w głowie
Ziemowit Szczerek — Literatura

1

Kary

Detektyw Franciszek Kary, tak, detektyw o krótkim i mocnym nazwisku, bardzo odpowiednim do powieści noir, wstaje nie tak znów rano, bo wie, że nie ma się po co spieszyć. Jest jedenasta, a Karego męczy lekki kac. Na szczęście nie jakiś tam wielki kac, nie kac imperator, nie car-kac. Kac, Kary, też jest elementem estetyki powieści noir, więc spokojnie. Alkoholizm, kac, wszystko mniej więcej w porządku. Nie ma się co martwić. Weź wzmacnianą tabletkę z kogutkiem, jak zawsze. Superkogutka. I jakoś to będzie. Jak zawsze.

Wstawaj, Kary.

Trupy nie będą na ciebie czekać.

Warszawskie trupy, idziemy w bój – chodzi ci po głowie nie wiadomo czemu, jak przebitka z ciemnej strony mózgu.

Po Warszawie grasuje Kuba Hieroglif.

Nikt nie mówi o niczym innym, tylko o Kubie Hieroglifie. Że strach po nocach wychodzić z domu, że nie wiadomo, kogo następnego zabije, że diabeł wcielony. Że nawet ludzie na najwyższych szczytach władzy nie mają przed nim ucieczki. Że nawet policyjni spirytyści i jasnowidze, pozostałości, ślepe kiszki, po dawnych, złych epokach (choć obecna jakoś nie lepsza), pojęcia nie mają nawet najbledszego, cóż to się dziać może. Ale kiedyż oni mają jakieś większe pojęcie o czymkolwiek.