Cienie
Wojciech Chmielarz — Kryminały

Lewą rękę dziewczyna trzymała na brzuchu. Próbowała zatamować krwotok. Prawa leżała na podłodze, odciągnięta nienaturalnie w bok. Zakrwawiona dłoń była nieznacznie odgięta. Na serdecznym palcu dostrzegł biały krąg skóry. Jedyny fragment, który nie był poplamiony.

Wrócił do salonu. Technik skończył już swoją pracę i czekał z założonymi rękoma. Wyglądał, jakby fucha przewodnika po domu sprawiała mu przyjemność. Mortka pokazał na schody prowadzące na górę.

– Jest tam coś?

– Coś tam jest, ale nic interesującego. Wszystko rozegrało się tutaj. Salon. Kuchnia.

– Rozumiem. – Komisarz podrapał się po brodzie. – Pokażesz mi go?

– A nie widziałeś?

– Nie.

– To chodź.

Technik poprowadził go z powrotem do kuchni. Podszedł do blatu. Obok aluminiowego garnka i nadpalonej dawno temu bawełnianej szmatki leżał pistolet. Policyjny P99.

– Tutaj go znaleźliście?

– Tak.

– Nie ruszaliście? Nie przenosiliście?

– Nie. Sprawdziliśmy tylko numery seryjne, żeby wklepać w naszej bazie. I wtedy wyszło, co wyszło.

– To na pewno z tej broni strzelano?

– Wyślemy do waszego laboratorium, ale z lufy śmierdziało prochem, a kaliber pasuje.

– Dzięki za pomoc.

– Jakby pan miał jeszcze jakieś pytania, to proszę do mnie zadzwonić.