Czas pokaże
Anna Ficner-Ogonowska — Literatura

Gdy jeszcze jej nie znała, na początku pierwszego roku, uważała, że ta w jednej chwili piękna, a w drugiej całkowicie niepozorna dziewczyna po prostu zadziera nosa. Potrzebowała czasu, jakieś pół roku, by zrozumieć, iż to, co na początku znajomości wydawało się jej zarozumialstwem, w istocie rzeczy było oznaką zamknięcia w sobie, a także przejawem ogromnej skromności. Im dłużej znała Nelę, tym bardziej ją podziwiała. Nela była geniuszem na roku. Nie miała sobie równych. Biła wszystkich na głowę z każdego przedmiotu.

Doskonale zapamiętała moment, w którym zobaczyła Nelę po raz pierwszy. Zarówno wtedy, jak i dziś dziewczyna zwracała na siebie uwagę dwiema cechami: urodą i tuszą. Uroda Neli zapierała dech w piersiach, natomiast tusza pozwalała ten dech bez przeszkód odzyskać. Nela była pięknością. Puszystą pięknością. Jej bladą twarz otaczała burza ognistych loków, której płomień uspokajały i ochładzały zielone oczy. Owal twarzy doskonale komponował się z resztą postaci. Jednak Nela wcale nie sprawiała wrażenia osoby przysadzistej. Apetycznie okrągła, kojarzyła się raczej z pachnącym pączkiem.