Oskarżyciel, Herman Groth, niewysoki mężczyzna, małym palcem ozdobionym sygnetem z symbolem związku prawników przechylił mikrofon w swoją stronę.
– Jeszcze parę pytań zamykających, Wysoki Sądzie. – Jego głos brzmiał miękko i spokojnie. Lampka pod mikrofonem świeciła na zielono. – Kiedy oskarżony trzeciego stycznia o godzinie dziewiątej wszedł do baru Kebab u Dennisa na Dronningens gate, czy zrobił to z wyraźnym zamiarem wypełnienia części swojego obowiązku, jakim jest obrona naszej rasy, o którym mówił?
Johan Krohn rzucił się do mikrofonu:
– Mój klient już wyjaśniał, że wywiązała się kłótnia pomiędzy nim a właścicielem baru, Wietnamczykiem. – Czerwone światełko. – Został sprowokowany – dodał Krohn. – Nie ma absolutnie żadnych podstaw, by posądzać go o działanie z premedytacją.
Groth całkiem zamknął oczy.
– Jeśli prawdą jest to, co twierdzi obrońca, to czy należy rozumieć, że oskarżony Olsen miał przy sobie kij bejsbolowy zupełnie przypadkowo?
– Do samoobrony – przerwał mu Krohn i z rezygnacją rozłożył ręce. – Wysoki Sądzie, na te pytania mój klient już odpowiadał.