– Włożyłaś kamizelkę kuloodporną, prawda? – Harry odwrócił się i popatrzył na Ellen.
Nie odpowiedziała. Wpatrzona w autostradę powoli pokręciła tylko głową.
– Włożyłaś czy nie?
W odpowiedzi uderzyła się dłonią w pierś.
– Lekką?
Potwierdziła.
– Do cholery, Ellen! Wydałem rozkaz, żeby włożyć kamizelki ołowiane, a nie te dla Myszki Miki!
– Wiesz, czego używają ci z Secret Service?
– Niech zgadnę. Lekkich kamizelek?
– Właśnie.
– A ty wiesz, co mnie gówno obchodzi?
– Niech zgadnę. Secret Service?
– Właśnie.
Roześmiała się. Harry też się uśmiechnął. W radiu zatrzeszczało.
– HQ do posterunku sześćdziesiąt dwa. Secret Service potwierdza, że to ich samochód parkuje przy zjeździe na Lørenskog.
– Posterunek sześćdziesiąt dwa. Zrozumiałem.
– Sama widzisz. – Poirytowany Harry uderzył dłonią w kierownicę. – Kompletny brak komunikacji. Ci z Secret Service na nikogo się nie oglądają. Co ten samochód tam robi bez naszej wiedzy?
– Kontroluje, czy robimy to, co do nas należy – odparła Ellen.
– Zgodnie z i c h instrukcjami.
– Ty przynajmniej możesz choć trochę decydować, więc przestań narzekać – stwierdziła Ellen. – I skończ z tym bębnieniem w kierownicę.