myślę, no i myślę, że chrzest, chrzest dziecka, jest dobry, ale że on jest dla ludzi, a nie dla Boga, dla ludzi chrzest jest albo może być ważny, a najbardziej dla Kościoła, tak, głównie dla Kościoła, ale dla Boga ważny nie jest, bo one, dzieci, już są częścią królestwa Bożego i trzeba być jak one, jak dzieci, żeby do królestwa Bożego wejść, tak zostało napisane, myślę, no i myślę, że nie, muszę już przestać, bo sam myślę jak głupiec, myśląc o głupocie innych, jednocześnie sam nie mam jasności we własnych myślach, nie trzymają się kupy, bo oczywiście, aby być ochrzczonym, nie trzeba być ochrzczonym wodą, można się ochrzcić w samym sobie, poprzez ducha, którego ma się w sobie, którego się ma i którym się jest, ducha, którego człowiek dostaje w momencie przyjścia na świat, myślę, i ludzie w zdecydowanej większości, zarówno ci, którzy żyli wcześniej, jak i ci, którzy żyją teraz, są ochrzczeni wyłącznie w samych sobie, a nie wodą w jakimś kościele, przez jakiegoś księdza, są ochrzczeni poprzez tego ducha, którego otrzymali i którego mają w sobie, i może poprzez swoje więzy z innymi ludźmi, więzy wspólnego rozumienia, które przejawia się też w języku, myślę, no i myślę, że niektórzy ludzie zostali ochrzczeni jako dzieci albo jako dorośli, tak, niektórzy zostali oczyszczeni przez wodę, przez święconą wodę, myślę, i samo w sobie to w porządku, ale nic więcej z tego nie wynika, bo każdy chrzest, każdy pojedynczy chrzest jest, myślę sobie, chrztem dla wszystkich, dla całej ludzkości, bo wszyscy ludzie są ze sobą związani, żywi, zmarli, ci, którzy się jeszcze nie urodzili, i tego, co robi jeden człowiek, nie można w pewnym sensie oddzielić od tego, co robi ktoś inny, myślę, tak, tak jak Chrystus, będąc człowiekiem, żył, umarł, zmartwychwstał i stał się jednością z Bogiem, tak dzieje się też ze wszystkimi ludźmi, ponieważ są ludźmi w Chrystusie, czy tego chcą, czy nie, związanymi z Bogiem w Chrystusie i przez Chrystusa, przez Syna Człowieczego, wszystko jedno, czy wiedzą o tym, czy nie, czy w to wierzą, czy nie, to i tak właśnie tak jest, bo doprawdy, myślę, że również chrześcijaństwo coś wie, przecież sam przeszedłem na katolicyzm, czego raczej nigdy bym nie zrobił, gdyby nie Ales, skoro nawet w poglądzie na chrzest nie zgadzam się z Kościołem katolickim, ale nigdy nie żałowałem tego, że zmieniłem wyznanie, myślę, bo katolicyzm dużo mi dał i postrzegam siebie jako wierzącego, tak, trochę tak, jak postrzegam siebie jako komunistę albo przynajmniej socjalistę, i codziennie odmawiam różaniec na swój sposób, tak, modlę się kilka razy dziennie i chodzę na msze tak często, jak się da, owszem, bo również msza ma swoją prawdę, tak jak swoją prawdę ma chrzest, owszem, również chrzest ma swój udział w prawdzie, również on może prowadzić do, tak, prowadzić do Boga, myślę, przynajmniej do takiego Boga, jakiego potrafię sobie wyobrazić, ale do Boga prowadzą także inne sposoby myślenia i wiary w prawdę, wszystko, co z powagą zwraca się ku Bogu, bez względu na to, czy ktoś używa słowa Bóg, czy też jest taki mądry albo taki skromny, że w obliczu nieznanej boskości tego nie robi, wszystko prowadzi ku Bogu, więc pod tym względem wszystkie religie są jednością, myślę, i pod tym względem również religia i sztuka się ze sobą łączą, także dlatego, że zarówno Biblia, jak i liturgia są fikcją, poezją i obrazem, są literaturą, teatrem i sztukami wizualnymi i jako takie mają swoją prawdę, bo oczywiście również sztuka ma swoją prawdę, myślę, ale nie mogę dłużej tak siedzieć i rozmyślać, snuć mglistych myśli, myślę, muszę jechać dalej na północ, dotrzeć wreszcie z powrotem do swojego domu w Dylgji, do swojego starego dobrego domu, nie mogę tak siedzieć w samochodzie i zaczynać marznąć, muszę włączyć silnik i jechać do Dylgji, bo lubię jeździć samochodem, to mi przynosi swoisty spokój, zapadam się w pewien przyjemny stan, tak, to mi wręcz sprawia radość, podobnie jak myśl o powrocie do domu, do Dylgji, do mojego starego domu, myślę, chociaż teraz, kiedy Ales umarła, stale wracam do pustego domu, nie, to nieprawda, bo chociaż Ales umarła już dawno, to przecież ciągle jest w domu, myślę, no i myślę, że powinienem sprawić sobie psa, bo zawsze lubiłem psy, koty zresztą też, ale wolałbym mieć psa, bo z psem można się bardziej zaprzyjaźnić, myślę, a myślałem o tym często, ale nigdy nie doszło do tego, żebym wziął psa, nie bardzo wiem dlaczego, może dlatego że mimo wszystko najbardziej chcę być sam z Ales?