Drugie imię
Jon Fosse — Literatura

myśli Asle, to przecież było kiedyś, a teraz wszystko jest już uporządkowane, wszystko przygotowane, wszystkie przybory malarskie leżą na swoich miejscach na stole, a obrazy stoją w rzędzie ustawione blejtramami na zewnątrz, umyte pędzle leżą obok siebie, ułożone według wielkości, wszystkie starannie oczyszczone terpentyną, a tuby z farbą olejną też leżą jedna koło drugiej ułożone według ilości farby, jaka została w tubie, każda zakrętka jest starannie dokręcona, sztalugi stoją puste, wszystko jest posprzątane, wszystko jest uporządkowane, a on tylko leży, trzęsie się i nie myśli o niczym, tylko się trzęsie, a potem znów myśli o tym, że wstanie, wyjdzie, zamknie za sobą drzwi na klucz, pójdzie nad morze i wejdzie w morze i będzie szedł aż fale zamkną się nad nim i zniknie w morzu, myśli o tym w kółko, i nie ma już nic, nic oprócz mroku nicości, który momentami, w nagłych przebłyskach, wybucha w nim jak oświecenie, a wtedy, tak, wtedy wypełnia go coś w rodzaju szczęścia i Asle myśli, że być może istnieje gdzieś jakaś pusta nicość, puste światło, i gdyby wszystko mogło nim być, myśli Asle, być pustym światłem, i gdyby takie miejsce istniało?