W 2012 roku postanowiłem zobaczyć, jaki jest Musk na co dzień i napisać o nim materiał na okładkę dla „Bloomberg Businessweek”. W tym okresie całość jego życia nadzorowała jego asystentka i lojalna prawa ręka – Mary Beth Brown. Zaprosiła mnie na spotkanie w miejscu, które od tej pory nazywałem Musk Landem.
Każdy przybywający do Musk Landu po raz pierwszy doświadcza tego dziwnego uczucia. Mówią wam, by zaparkować na One Rocket Road w Hawthorne, przed siedzibą SpaceX. Wydaje się niemożliwe, by cokolwiek dobrego mogło mieć tu siedzibę. W tej ponurej części hrabstwa Los Angeles zaniedbane osiedla, zniszczone sklepy i zrujnowane jadłodajnie otaczają ogromne kompleksy przemysłowe, które zbudowano najwyraźniej w czasie jakiegoś ruchu na rzecz propagowania architektonicznej nudy. Czy Elon Musk naprawdę założył firmę w środku tego śmietniska? Później wszystko zaczyna się rozjaśniać, gdy widzicie jeden prostokąt o powierzchni pięciu setnych kilometra kwadratowego utrzymany w ostentacyjnej, spirytualistycznej bieli. Oto główny budynek SpaceX.