Nieopodal znalazł to, co zostało z miecza: kawałek metalu rozerwany i skręcony niczym drzewo uderzone piorunem. Przyklęknął, rozglądając się ostrożnie, i podniósł metal. To będzie jego dowód. Gared wszystko zrozumie, a jeśli nie on, to ten Stary Niedźwiedź, Mormont, i maester Aemon. Czy Gared czeka jeszcze przy koniach? Musi się spieszyć.
Podniósł się. Nad nim stał ser Waymar Royce.
Z jego wspaniałej szaty pozostały strzępy, tak samo jak z twarzy. Odłamek miecza przebił mu lewe oko. Prawe było nadal otwarte. Jego źrenica płonęła niebieskim blaskiem. Oko patrzyło. Will wypuścił z dłoni okruch metalu. Zamknął oczy i zaczął się modlić. Długie, zgrabne palce musnęły jego policzek i zacisnęły się na jego gardle. Schowane były w rękawicach z delikatnej kreciej skórki, lepkiej od krwi, lecz przeraźliwie zimnej.