It Ends with Us
Colleen Hoover — Literatura

Rozdział pierwszy

Siedzę okrakiem na balustradzie i spoglądam na bostońskie ulice z wysokości dwunastego piętra. Chcąc nie chcąc, myślę o samobójstwie.

Nie, nie o własnym. Lubię swoje życie i chciałabym się przekonać, co mnie jeszcze czeka.

Skupiam się raczej na innych ludziach i na tym, jak podejmują decyzję o rozstaniu się ze światem. Czy kiedykolwiek tego żałują? Podczas tego krótkiego swobodnego spadania tuż po skoku i na sekundę przed zderzeniem z ziemią na pewno czują odrobinę żalu. Może spoglądają na gwałtownie zbliżający się bruk i myślą: „O kurczę, to był zły pomysł”.

Z jakiegoś powodu mam jednak co do tego wątpliwości.

Dużo rozmyślam o śmierci. Zwłaszcza dzisiaj, bo zaledwie dwanaście godzin temu wygłosiłam jedną z najbardziej imponujących mów pożegnalnych, jakie kiedykolwiek słyszeli mieszkańcy Plethory w stanie Maine. No dobrze, może wcale nie była najbardziej imponująca. Równie dobrze można by ją uznać za najbardziej beznadziejną. Chyba wszystko zależy od tego, czy spytalibyście o opinię mnie czy moją matkę. Moją matkę, która po dzisiejszym dniu nie będzie się do mnie odzywała przez co najmniej rok.