Wisting podniósł wzrok i wyjrzał przez okno gabinetu na padający śnieg, mokry i ciężki. Kalendarz pokazywał piątek, dziewiątego grudnia. Viggo Hansen mógł leżeć martwy jeszcze dłużej, gdyby nie zalegał z opłatą za energię elektryczną. Dostawca energii wysyłał ponaglenia i wezwania do zapłaty, grożąc odcięciem prądu. W końcu wysłali swojego pracownika pod wskazany adres. Przypadek sprawił, że mężczyzna zadał sobie trud, żeby sprawdzić dokładnie, czy nic się nie stało, i zauważył Viggo Hansena przez szparę w zasłonach.
Godziny emisji programów, które Viggo Hansen zamierzał obejrzeć, były zakreślone lub odhaczone na marginesie. Jeden z nich był nadawany przez Discovery Channel i nosił tytuł „Z archiwum FBI”. Wisting znał ten program. Prezentowali w nim rekonstrukcje najgłośniejszych spraw prowadzonych przez amerykańskie Federalne Biuro Śledcze.
Spojrzał na kolejne zdjęcie, które przedstawiało zbliżenie twarzy denata. Była ciemna i opuchnięta, z widocznymi pęknięciami w miejscach, w których skóra została wyżarta. Uzębienie było kompletne, widać było nawet tylne zęby trzonowe. Resztki języka przypominały niebieskoczarną grudę. Duże puste oczodoły patrzyły prosto przed siebie.