Nazwa wąwozu wzięła się od wizyty króla Oskara II we Fjällbace pod koniec dziewiętnastego wieku. Chłopiec nie miał o tym pojęcia. Zresztą mało go to obchodziło, kiedy skradał się wśród cieni z wycelowanym do ataku drewnianym mieczem. Wiedział za to, bo opowiadał mu tata, że w Wąwozie Królewskim kręcono sceny z Diabelskiej Czeluści do filmu o Ronji, córce zbójnika. Widział ten film i kiedy Mattis, herszt zbójców, przejeżdżał przez wąwóz, poczuł jeszcze mocniejsze łaskotanie w żołądku. Czasami bawił się tutaj w zbójców, ale dzisiaj był rycerzem Okrągłego Stołu z dużej kolorowej książki, którą dostał od babci na urodziny.
Stąpając ostrożnie po głazach pokrywających dno wąwozu, skradał się z wyciągniętym mieczem i szykował do ataku na wielkiego, zionącego ogniem smoka. Promienie słońca nie docierały tak głęboko. Było chłodno i mroczno. W sam raz dla smoków. Zaraz zada smokowi cios w szyję. Tryśnie krew i po długim, śmiertelnym boju potwór padnie u jego stóp.