– Chodzi o morderstwo. Mellberg już jedzie na miejsce i chce, żebym też przyjechał.
– Morderstwo? Gdzie?
– U nas, we Fjällbace. Jakiś chłopczyk znalazł ciało kobiety w Wąwozie Królewskim.
Patrik ubrał się pośpiesznie. Przyszło mu to tym łatwiej, że był środek lata i wystarczyło narzucić coś lekkiego. Miał już pędzić, ale ukląkł jeszcze na łóżku i pocałował Erikę w brzuch, w miejsce, które kiedyś, jak pamiętał, było jej pępkiem.
– No to pa, dzidzia. Bądź grzeczna dla mamusi, niedługo wrócę.
Jeszcze szybki całus w policzek i wybiegł pośpiesznie. Erika z westchnieniem wygrzebała się z łóżka i narzuciła na siebie ciuch rozmiarów namiotu. Tylko to mogła teraz nosić. Wbrew temu, co podpowiadał jej rozsądek, przeczytała całe stosy książek o pielęgnacji niemowląt i stwierdziła, że autorów opisujących ciążę jako istny błogostan powinno się poddawać publicznej chłoście. W rzeczywistości ciąża to bezsenność, bóle stawów, rozstępy, hemoroidy i huśtawka hormonalna. Z pewnością też Erika nie miała wrażenia, że płonie wewnętrznym ogniem. Postękując, zeszła powoli po schodach po pierwszą tego dnia kawę. Oby rozjaśniła poranek.