– Jak pani myśli, nic mi się nie stanie?
– Nic się panu nie stanie. To bardzo bezpieczne linie. Zresztą to raptem parę godzin z życia. Niech pan posłucha, SK491 wylądował pięć minut temu. Idąc do bramek, zobaczy pan stewardesy i stewardów, którzy przechodzą tamtędy w drodze do domu, cali roześmiani i rozgadani. Dla nich wsiąść do samolotu to mniej więcej tak, jak dla nas wsiąść do autobusu. Niektórzy robią to dwa, trzy czy cztery razy dziennie. A nie są głupi. Gdyby to nie było bezpieczne, toby się tam nie pakowali, prawda?
– Jak wsiąść do autobusu – powtarza mężczyzna.
– A pewnie nawet znacznie bezpieczniej.
– No tak, to na pewno. – Podnosi brwi. – Na drogach roi się od idiotów.
Kiwam głową.
On poprawia sobie krawat.
– No i to nie byle jaka praca.
– Szkoda by było, żeby przepadła z takiego błahego powodu. Jak się pan już oswoi z tym, że jest pan w powietrzu, to wszystko będzie dobrze.
– Może tak. Dziękuję…
– Louiso – mówię.
– Dziękuję, Louiso. Bardzo miła z ciebie dziewczyna. – Przygląda mi się z wahaniem. – Nie sądzę, żebyś… miała ochotę… wybrać się kiedyś ze mną na drinka?
– Chyba wywołują pański lot – stwierdzam i otwieram przed nim drzwi.