Owszem, ale jej mąż umierał. Phil chciał się jak najczęściej widywać z tatą, zanim ten opuścił ziemski padół. Nie chodziliśmy tam poimprezować.
Sam uświadamia sobie, że oto odbywa kolejną wymyśloną kłótnię z matką, i powstrzymuje się, usiłując, tak jak doradzano w pewnym artykule, włożyć tę myśl do wyobrażonego pudełka, a następnie przykryć je wyobrażonym wieczkiem. Tyle że ono nie chce się domknąć. Sam łapie się na tym, że ostatnio prowadzi mnóstwo wymyślonych kłótni: z Simonem w pracy, ze swoją matką, z kobietą, która wczoraj wcisnęła się przed nią do kasy. Żadnej z tych kłótni nie odbędzie jednak w prawdziwym życiu. Więc tylko zaciska zęby. I próbuje oddychać.
Wdech na sześć, wstrzymanie na trzy, wydech na siedem.