– Wezwaliście kogoś do oględzin zewnętrznych? – kontynuował jak w transie Bilski.
– Tadek już jest w drodze. – Kita głośno przełknął ślinę i pokiwał głową.
Na plażę wszedł lekarz sądowy Tadeusz Dubiela. Siwe włosy zlewały się z lekką mgłą, która zaczęła unosić się w powietrzu.
– Szlag by to – westchnął, stanąwszy nad martwą kobietą. – Ktoś chociaż zrobił zdjęcia przed wyłowieniem ciała? – Przesunął wzrokiem po członkach ekipy. – Ktokolwiek? – warknął.
Wszyscy tępo patrzyli po sobie. Pająk wzruszył ramionami i sapnął oburzony:
– Przecież mogła jeszcze żyć! Szybka reakcja, szast, prast i na brzeg.
– Szast, szrast – wkurzył się Dubiela. – Nie uczyli was, że z ułożenia ciała pod wodą można sporo wywnioskować? Miernoty… – zasyczał pod nosem i zabrał się do badania śladów.
Pochylał się nad ciałem i skrupulatnie przyglądał każdemu szczegółowi. Co chwila zapisywał coś w notatniku, kręcąc głową i mrucząc. W końcu wstał i oznajmił:
– Można przekręcić denatkę na plecy.
Pająk i Kita powoli przeturlali ciało na wznak.
Pani w czerwonej kurtce krzyknęła piskliwie.
4
„Nie miała ust. Nie miała ust” – powtarzał w głowie Bilski, jakby sam chciał siebie przekonać o tym, co przed chwilą ujrzał.