Zbigniew Zapert widzi tratujących się ludzi.
Z raportu: „Obywatel Zapert wypisuje głupstwa, że tratowano ludzi. Nie przeczę, może i tratowano, ale przy schodkach prowadzących na dach. Jest to już wewnętrzna sprawa dziennikarzy, którzy tłoczyli się przy tych schodach jak niezdyscyplinowana młodzież”[33].
Erich Lessing, austriacki fotograf, robi zdjęcia kobietom, które z pomocą milicjantów wspinają się po drabinie na dach budynku w strojach kąpielowych i płaszczach, boso i w butach. Panie rozbierają się i każda z przypisanym sobie numerem wędruje po krawędzi dachu.
Zwycięża Elżbieta Sosińska, dziewiętnastoletnia studentka szkoły teatralnej we Wrocławiu. Podczas minuty dla fotoreporterów, którzy także wspięli się po drabinie, pozuje w płaszczu przeciwdeszczowym.
*
Miasto pustoszeje.
Muzycy Sekstetu Komedy opuszczają Sopot z pamiątkowym cynowym pucharem, na którym wygrawerowano napis „Jazz-festiwal, Sopot 1956”.
Organizatorów imprezy wzywa się przed oblicze władzy. Ktoś musi ponieść karę za bałagan kilku ostatnich dni.
[1] Sopot, 6–12 sierpień, Jazz, „Przekrój”, 22 lipca 1956, nr 589.
[2] Podaję za: Marcin Kołodziejczyk, Cały ten zgiełk, „Polityka”, 4 listopada 2009.