Czytelniczki o pierwszej książce Anny Ficner-Ogonowskiej Alibi na szczęście
To historia pachnąca morzem i domowym ciastem. Pochłonęłam ją jak szarlotkę mojej mamy – błyskawicznie i bez opamiętania. Śmiech miesza się tu ze łzami, smutek z czułością. Czy warto uciekać przed szczęściem czającym się tuż za rogiem?
Gośka Marchwiana, 23 lata, Zamość
Książka Pani Anny Ficner-Ogonowskiej to prawdziwe alibi dla niezapomnianych chwil sam na sam z książką. Kiedy ją czytałam, czas się zatrzymał. Niezachwiana miłość Mikołaja do Hanki pozwala mi wierzyć, że takie uczucie naprawdę istnieje. Szaleństwa Dominiki sprawiają, że zaczynam tęsknić za moimi przyjaciółmi. A rady Pani Irenki biorę sobie głęboko do serca. To książka bliska prawdziwemu życiu, a jednocześnie przenosząca nas w inny, piękny świat.
Monika Wróblewska, 44 lata, Łapy koło Białegostoku
Przepełniona pozytywną energią i prawdziwymi emocjami opowieść, która gwarantuje wiele chwil zadumy i wzruszeń oraz długotrwałą poprawę humoru.
Monika Jędrzejewska, 31 lat, Łodygowice koło Żywca