Listy zza grobu
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

Zaorski zerknął na zegarek. Rzeczywiście spóźnił się o studencki kwadrans, ale tylko dlatego, że otrzymał niespodziewany telefon od mężczyzny, z którym dziś w nocy miał spotkać się za starym kościołem.

Tej jednej rzeczy nie mógł zignorować.

– Wybacz – rzucił. – Zapomniałem już, jakie tu korki.

Cofnęła się o krok i zaprosiła go do środka, nieustannie taksując go wzrokiem.

– Wiem, wiem – mruknął, wskazując koszulkę. – Ozzy już to dzisiaj skomentował.

Wyraz zdziwienia na jej twarzy uświadomił mu, że nikt już tak nie mówi na Michała Ozgę. Najwyraźniej czas zapomnieć o starych ksywkach i przypomnieć sobie imiona większości mieszkańców.

Burza uśmiechnęła się, wskazując mu wieszak. Ściągnął czapkę i kurtkę, a potem rozejrzał się po przedpokoju. Od razu odniósł wrażenie, że panuje tu prawdziwa, a nie pozorowana dla wyborców rodzinna atmosfera. Małych butów i kurtek było w przedpokoju tyle, że z pewnością nie zabrakłoby wersji na żadną pogodę. Na komodzie leżała nieotwarta korespondencja adresowana do Michała, tuż obok dziecięcy i męski szalik, para kobiecych rękawiczek i notatnik z informacją o wywózce śmieci.

– Musiał poczuć się, jakby spojrzał prosto we własną przeszłość.

Seweryn podniósł wzrok.