Na tym jeziorze była inna wyspa pełna dzikich ludzi. Przeważały wśród nich owłosione na całym ciele kobiety, które tłumacze nazywali „gorillaj”. Goniliśmy mężczyzn, ale nie mogliśmy ich złapać, bo wszyscy uciekli na strome skały i stamtąd się bronili kamieniami. Złapaliśmy tylko trzy kobiety, które – gryząc i atakując zaciekle – nie chciały iść z tymi, co je prowadzili. Zabiliśmy je zatem i zdarliśmy z nich skóry, które potem przywieźliśmy do Kartaginy.
Hannon, Wyprawa do Afryki
(V wiek p.n.e.)