Po kilku próbach Borys się poddał.
– Czy wujkowi coś się stało? – zaniepokoił się.
– Znasz go. Jest niezniszczalny – stwierdził Warot i mrugnął okiem.
Na twarzy Borysa pojawił się uśmiech. Ale Piotra, chociaż go odwzajemnił, przeszedł zimny dreszcz.
Do wieczora nie mieli żadnego sygnału od Aleksa. Dopiero krótko po dwudziestej zawibrowała komórka Piotra. Siedział w gabinecie pochylony nad laptopem i stukał w klawiaturę. Nadrabiał zaległości z wakacyjnego wyjazdu do Grecji, kiedy zupełnie odstawił pisanie powieści obyczajowej, dziesiątej w jego niewielkim, ale przynoszącym niezły dochód dorobku. Miał na koncie dwa seriale na motywach własnych powieści, które zapewniły mu odrobinę sławy i splendoru. Bywał w telewizjach śniadaniowych, a jego nazwisko i zdjęcie zdobiły już kilka okładek magazynów dla kobiet. Postawił właśnie kropkę w kolejnym zdaniu, gdy smartfon zamruczał cicho.
„Wszystko OK. Nie martwcie się. Mam sprawę poza miastem”.