Nieodnaleziona
Remigiusz Mróz — Literatura

– Jak na nie trafiłeś? I kto je zrobił? – wpadłem mu w słowo, uświadamiając sobie, że jeśli nie powściągnę emocji, wystrzelę z siebie całą kanonadę kolejnych pytań. Zamknąłem oczy, wyprostowałem się i przez moment trwałem w bezruchu.

– Jak dasz mi dojść do słowa, wszystko ci powiem.

– Mów – rzuciłem.

– Ten koncert był wczoraj, Foo Fighters grali na Stadionie Miejskim.

– Wczoraj?!

– Spokojnie…

Nabrałem powietrza i przytrzymałem je w płucach.

– Nie mówiłeś mi, że się wybierasz.

– Bo nie gadamy o takich rzeczach – odparł i wzruszył ramionami. – Ty masz to w dupie, a ja nie czuję potrzeby, żeby się tym dzielić. Podobnie jak tym, kiedy spotkam dobrą kunę.

Tylko Blitzer mógł określać kobietę w ten sposób. Normalnie jakoś bym to skwitował, ale teraz nawet nie przeszło mi to przez myśl.

– A tak było i tym razem – dodał, nie odrywając wzroku od zdjęcia. – Niestety spłoszyłem dziewczę, znikło mi gdzieś w tłumie, więc z samego rana zacząłem jej szukać. I tak trafiłem na to spotted… i na to zdjęcie.