Od razu pomyślałem, że muszę do niego napisać. Dowiedzieć się, co powiedziała Ewa, zupełnie jakby miało to jakiekolwiek znaczenie.
– Wysłałem mu wiadomość przed wyjściem z domu – dodał Blitz.
Skinąłem głową z wdzięcznością. Klient siedzący kawałek dalej chrząknął znacząco, ale go zignorowałem.
– Ktoś odpisał? – spytałem.
– Kilkanaście osób. Co jak co, ale to zdjęcie się wyróżnia.
Blitzkrieg miał rację. Lekko rozmyte stroboskopy w tle, duża impreza i ostrość ustawiona na roześmianą, ładną dziewczynę. Fotografia musiała przyciągać wzrok wszystkich przeglądających profil.
– Ktoś napisał coś konkretnego? – odezwałem się niepewnie.
– Nie. Same bzdurne komentarze, których nie chcesz czytać.
Nie chciałem, ale z pewnością przeczytam, kiedy tylko wrócę do domu. Wcześniej jednak musiałem odwiedzić inne miejsce. Naoglądałem się zbyt wielu filmów i seriali, by nie wiedzieć, że podstawowym błędem w takiej sytuacji jest zwlekanie z poinformowaniem organów ścigania.