Patrzyłem na fotografię, ale zdawało mi się, jakbym spozierał wprost w portal prowadzący do alternatywnej rzeczywistości. Znałem to zdjęcie doskonale. Było dla mnie wyjątkowe.
– Jesteś tam? – spytał Blitzer.
Próbowałem coś z siebie wydusić, ale nie potrafiłem.
– Werner!
– Je… jestem.
– To na tysiąc procent ona – ocenił. – Zresztą stoi chyba gdzieś na Krakowskiej, niedaleko Baby na Byku. I jest o dobre kilka lat młodsza.
– O dziesięć… – jęknąłem.
– Co?
– Sam zrobiłem to zdjęcie.
– Jak to? Kiedy? Gdzie?
– Na kilka dni przed tym, jak zaginęła, ale… Blitzkrieg…
– No?
– Nigdy nikomu go nie pokazywałem. Nigdy go nie wrzucałem do sieci, nigdy nawet nikomu nie mówiłem, że je mam…
– Co? Dlaczego?
– Nie wiem – odparłem, gorączkowo pocierając głowę. – Chyba chciałem mieć coś tylko dla siebie, coś wyłącznie mojego, bo…
– Mniejsza z tym – uciął. – Skąd Brytol ma to zdjęcie?
– Nie mam pojęcia.
Nie potrafiłem wyobrazić sobie scenariusza, dzięki któremu Phil Braddy miałby zdobyć zdjęcie. To zdjęcie. Moje zdjęcie.