Nieodnaleziona
Remigiusz Mróz — Literatura

Patrzyłem na fotografię, ale zdawało mi się, jakbym spozierał wprost w portal prowadzący do alternatywnej rzeczywistości. Znałem to zdjęcie doskonale. Było dla mnie wyjątkowe.

– Jesteś tam? – spytał Blitzer.

Próbowałem coś z siebie wydusić, ale nie potrafiłem.

– Werner!

– Je… jestem.

– To na tysiąc procent ona – ocenił. – Zresztą stoi chyba gdzieś na Krakowskiej, niedaleko Baby na Byku. I jest o dobre kilka lat młodsza.

– O dziesięć… – jęknąłem.

– Co?

– Sam zrobiłem to zdjęcie.

– Jak to? Kiedy? Gdzie?

– Na kilka dni przed tym, jak zaginęła, ale… Blitzkrieg…

– No?

– Nigdy nikomu go nie pokazywałem. Nigdy go nie wrzucałem do sieci, nigdy nawet nikomu nie mówiłem, że je mam…

– Co? Dlaczego?

– Nie wiem – odparłem, gorączkowo pocierając głowę. – Chyba chciałem mieć coś tylko dla siebie, coś wyłącznie mojego, bo…

– Mniejsza z tym – uciął. – Skąd Brytol ma to zdjęcie?

– Nie mam pojęcia.

Nie potrafiłem wyobrazić sobie scenariusza, dzięki któremu Phil Braddy miałby zdobyć zdjęcie. To zdjęcie. Moje zdjęcie.