Pomoc domowa. Z ukrycia
Freida McFadden — Kryminalne i sensacyjne

PROLOG

Wszędzie jest krew.

Kto by przypuszczał, że może być tak dużo krwi. Wsiąka w kremowy dywan, ścieka na panele, obmywa nogi dębowego stolika kawowego. Idealnie owalne krople dotarły aż do siedziska beżowej skórzanej sofy, a duże strugi spływają po alabastrowej ścianie.

To się nie kończy. Czy jeśli przyjrzę się wystarczająco uważnie, to znajdę plamy krwi na samochodzie stojącym w garażu? Na źdźbłach trawy w ogrodzie? W supermarkecie po drugiej stronie miasta?

Co gorsza, krew jest też na moich rękach.

Co za bałagan. Mimo że nie mam zbyt dużo czasu, kusi mnie, żeby to posprzątać. Uczono mnie, że gdy pojawi się plama, zwłaszcza na dywanie, należy ją szybko usunąć, zanim zaschnie, ponieważ później pozbycie się jej może okazać się niemożliwe.

Niestety, niezależnie od tego, jak mocno będę szorować, nie jestem w stanie nic zrobić z martwym ciałem rozciągniętym w samym środku kałuży krwi.

Oceniam sytuację. Jest źle. Moje odciski palców w domu są zrozumiałe, ale szkarłatne zabrudzenia pod paznokciami i w rowkach na dłoniach nie są już tak łatwe do wytłumaczenia. Ciemniejącej plamy na samym przodzie mojej koszuli także nie jestem w stanie się tak po prostu pozbyć. Mam kłopoty.