Gladwell potrafi jednak równie radykalnie rozprawić się z własnym sukcesem. Cały fragment najnowszej książki poświęcił swojej babci Daisy i jej córce Joyce, pokazując, jak jego matce udało się wydostać z biednej i zacofanej Jamajki. A także jaką rolę w jej życiu odegrały sprzyjające zbiegi okoliczności. W wywiadzie dla „The New York Magazine” podsumował swoją twórczość następująco: „Spędzam czas, rozmawiając z ludźmi, którzy opowiadają mi o różnych rzeczach, a ja to potem spisuję. […] Jak na pasożyta nieźle sobie radzę, ale wciąż jestem tylko pasożytem”.
Minoderia? Nie do końca. W Poza schematem można przeczytać, że zrozumienie sukcesu wymaga przede wszystkim skromności.
Vadim Makarenko
dziennikarz „Gazety Wyborczej”