Gdy doszedł do ostatniej strony z programem telewizyjnym, studenci wstali od stolika. Zatrzymali się przy drzwiach i zapinali kurtki. Najwyższy z nich szukał Wistinga wzrokiem. Policjant uśmiechnął się i skinął głową na znak, że go poznał.
– Ma pan dziś wolne? – spytał student.
– To jeden z przywilejów policjanta z długim stażem – zażartował Wisting. – Praca od ósmej do szesnastej i wolne weekendy.
– A przy okazji – dziękuję za świetny wykład.
Wisting podniósł filiżankę z kawą.
– Miło mi to słyszeć.
Student chciał powiedzieć coś więcej, ale zadzwonił telefon. Wisting odszukał go i zobaczył, że to Line.
– Cześć tato. Dzwonił do ciebie ktoś z gazety?
– Nie – odparł Wisting i skinął na pożegnanie trzem studentom, którzy ruszyli do wyjścia. – Dlaczego pytasz? Stało się coś?
Line nie odpowiedziała.
– Jestem teraz w redakcji – wyjaśniła.
– Nie miałaś mieć wolnego?
– Tak, ale trenowałam na siłowni i postanowiłam zajrzeć na górę.
Wisting dokończył picie kawy. Line była do niego bardzo podobna. Zawsze musiała wszystko wiedzieć i być tam, gdzie coś się działo.
– Jutro będą pisać o tobie w gazecie – powiedziała i dodała po krótkiej przerwie: – Ale tym razem chodzi im o ciebie. Chcą cię dopaść.