Już trzy razy byłem brany pod uwagę, jeżeli chodzi o adopcję, jednak koniec końców, nikt się na mnie nie zdecydował. Ludziom cały czas coś nie pasuje. Pewnie im się nie podobał mój żydowski nos. Mówię żydowski dlatego, że wszyscy o nim tak mówią, chociaż nie jestem Żydem, a nawet jakbym nim był, tobym się do tego nie przyznał, bo za to można zostać ukrzyżowanym. Dużo o tym wiem, bo mieszkam w pałacu naszego Pana i zajmują się mną zakonnice. One zawsze wiedzą, co powiedzieć, żeby człowieka zatkało. Nie są złe, tylko śmierdzą, bo mogą się myć tylko raz w tygodniu, a teraz jest lato i strasznie się pocą, kiedy pielą te swoje truskawki w czarnych grubych szmatach. Zbyt częste mycie się powoduje, że oddalamy się od Boga i stajemy się jak psy albo myszy ‒ bez duszy. Mieliśmy kiedyś psa, ale się zestrzał i poszedł do piachu. Ludzie dzięki temu, że są zakopywani, idą do nieba, a kości psa znaleźliśmy w ziemi dwa lata później, jak nie mieliśmy co ze sobą zrobić.