Swoją drogą
Tomasz Michniewicz — Książki podróżnicze i przewodniki

– Paszport.

– Proszę.

Nauczyłem się już dawno, żeby w kontaktach z oficjelami trzymać gębę na kłódkę, odpowiadać na pytania krótko i zwięźle oraz nie podrzucać im dodatkowych tropów. Zwłaszcza kiedy jestem w kraju, gdzie mundur to władza, od której przeważnie nie ma odwołania.

Podczas gdy ten grubszy wertował mój paszport, przyjrzałem się uniformom. Płowe, ni to policyjne, ni wojskowe. Może ochrona, może jakaś milicja turystyczna. Kto to wie.

– Przyjechałeś tu z grupą?

– Ze znajomymi.

– Jesteś przewodnikiem?

– Nie.

– Przecież widziałem, że ich oprowadzasz.

– Nikogo nie oprowadzałem.

Spojrzał na mnie, znudzony.

– To wyjaśnimy to sobie na posterunku.

– Co niby mamy wyjaśniać?

– Na posterunku.

Dziwne.