Szepty spoza nicości
Remigiusz Mróz — Kryminalne i sensacyjne

Gdzieś jednak zagubił się wyrys z miejscowego planu zagospodarowania terenu, który Seweryn miał pokazać nabywcom, po czym okazało się, że umówione spotkanie u notariusza tego dnia nie może dojść do skutku.

Koniec końców Zaorski musiał zostać na noc w domu. Nie mając dostępu do internetu, Lidka szybko oznajmiła, że idzie spać, a on usiadł w garażu, otworzył bramę i wpatrywał się w ciemność.

Noc była cicha, mrok gęsty. Ze znajdującego się niedaleko lasu dochodziły słabe dźwięki śpiącej natury. Seweryn nie mógł pozbyć się wrażenia, że coś złowrogiego czai się w ciemności, subtelnie wieszcząc swoje nadejście.

Nagle ten bezgłos śpiącego świata rozerwało charakterystyczne wycie syren. Sygnały dźwiękowe początkowo zdawały się dochodzić z pojedynczego wozu, zaraz potem jednak dołączyły do nich kolejne.

Zaorski wstał z chybotliwego krzesełka wędkarskiego i wyszedł na podjazd. Czerwono-niebieska łuna unosiła się kawałek dalej za drzewami, nie zapowiadając niczego dobrego. Niepokojące wycie ustało, ale po chwili zaczęło dochodzić z innej strony.

Pożar lasów? Nie, o tej porze roku to mało prawdopodobne. Poza tym nigdzie nie było widać blasku ognia rozświetlającego nocne niebo.