Dla Taylora, powtórzyła w myślach, sięgając po szminkę. Stała na komodzie tuż obok pudełka owiniętego kolorowym papierem i przyozdobionego czerwoną kokardą. Nieco dalej leżał telefon.
Dziewczyna pochyliła się w stronę lustra w tej samej chwili, w której drzwi delikatnie się otworzyły. Razem ze smugą żółtego światła do pokoju wpadł piskliwy dziewczęcy śmiech. Kilka sekund później zmieszał się z pierwszymi dźwiękami Don’t Start Now1.
– Tutaj jesteś. – Taylor pojawił się wśród cieni.
Jego przystojną twarz zdobiły resztki wakacyjnej opalenizny. Jasne, słomkowe włosy jak zawsze pozostawały w lekkim nieładzie, dodając mu nieco chłopięcego uroku. Hollywoodzki uśmiech błysnął w mroku, przez co w sercu Fallon zagościło rozkoszne ciepło.
Gdy widziała go tak szczęśliwego, zmęczenie nagle odchodziło w niepamięć, nie pozostawiając po sobie śladu. Nawet jeżeli huczne imprezy nie były czymś w stylu dziewczyny, zamierzała cieszyć się tym dniem razem z nim.
– Musiałam poprawić makijaż – wyjaśniła, czując ciepłe dłonie chłopaka na talii.