Upiory
Jo Nesbø — Kryminalne i sensacyjne

Stwierdziła jednak, że nie nadaje się on do tak łatwego spożycia jak kurtka wisząca w szafie – ta, która pachniała benzyną i gnijącym zwierzęciem, z którego została zrobiona. Jej mózg gryzonia skoncentrował się więc na sposobie sforsowania tego, co przed nią leżało. Próbowała już z obu stron, usiłując przecisnąć swoje dwudziestopięciocentymetrowe, ważące niemal pół kilograma ciało, ale bez powodzenia. Przeszkoda leżała na boku, obrócona plecami do ściany, i zasłaniała dziurę prowadzącą do gniazda, w którym jej ośmioro nowo narodzonych, jeszcze ślepych i bezwłosych dzieci coraz głośniej piszczało za jej sutkami. Góra mięsa pachniała solą, potem i krwią. To był człowiek. Człowiek, który jeszcze żył. Jej wrażliwe uszy wciąż wychwytywały słabe uderzenia serca, mimo pisku głodnych dzieci.

Bała się, ale nie miała wyboru. Konieczność nakarmienia potomstwa była nadrzędna, ważniejsza niż wszystkie zagrożenia, wszystkie wysiłki, wszystkie inne instynkty. Stanęła więc, węsząc w powietrzu i czekając, aż pojawi się jakieś rozwiązanie.

Kościelne dzwony biły teraz w rytm ludzkiego serca. Jedno uderzenie, drugie. Trzecie, czwarte...

Odsłoniła długie zęby.