Większość polityków spojrzała na profesora Benkego. Nieco ekstrawagancki konstytucjonalista oddychał nierówno, jakby pędził tu na złamanie karku. Być może tak było, wszak on najlepiej wiedział, jak wiele jest na szali.
– Pan przewodniczący ma rację – przyznał. – Ciągłość władzy państwowej została przerwana.
– Tym bardziej należy czym prędzej ją przywrócić – zauważyła Swoboda.
Cezary zamknął oczy i nabrał tchu. W normalnych okolicznościach żadnemu ze zgromadzonych nie musiałby niczego tłumaczyć. W chwilach paniki i zagubienia jednak nikt nie był już niczego pewien.
– To nie takie proste – powiedział Benke. – To tak, jakby pani samochód spadł z urwiska, a pani zamierzałaby po chwili kontynuować jazdę jakby nigdy nic.
– Nie przesadza pan? – włączyła się Milena.
– Nie. W tej chwili Polska została pozbawiona części władzy państwowej, samo jej istnienie jako bytu państwowego jest wątpliwe i… na Boga, teraz właściwie wszystko może się zdarzyć.
Cezary spojrzał na szefa BBN-u, jakby spodziewał się, że ten podejmie wątek.
– Z pewnością nasi sąsiedzi już reagują? – spytał profesor, nie doczekawszy się żadnej reakcji.