Zabójcza biel
Robert Galbraith — Literatura piękna

Gdy szedł dalej, zaświtała mu nagła myśl. Zakładał, że klinika ma związek ze zdrowiem psychicznym Robin, ale co, jeśli...

Telefon w jego dłoni zadzwonił: numer agencji.

– Halo?

– Pan Strike? – W jego uchu rozległ się skrzekliwy głos przerażonej Denise. – Panie Strike, czy mógłby pan jak najszybciej tu przyjść? Proszę... jest tu jakiś pan... chce z panem bardzo pilnie rozmawiać...

W tle rozległ się donośny huk i krzyk jakiegoś mężczyzny.

– Proszę, niech pan przyjdzie najszybciej, jak to możliwe! – zawołała Denise.

– Zaraz będę! – wrzasnął Strike, niezgrabnie puszczając się biegiem.

Ale on nie wygląda tak, żeby go było można wpuścić do salonu.

Henrik Ibsen, Rosmersholm

Dysząc i czując ból w prawym kolanie, Strike chwytał się poręczy i podciągał na niej, żeby pokonać ostatnich kilka stopni metalowych schodów prowadzących do jego agencji. Za szklanymi drzwiami rozbrzmiewały dwa podniesione głosy: jeden męski, a drugi damski – piskliwy i wystraszony. Gdy Strike wpadł do środka, Denise, która przywarła plecami do ściany, wydała z siebie zduszony okrzyk:

– Och, dzięki Bogu!