Z grabieżami obywatele wczesnośredniowiecznego miasta musieli się pogodzić. Dokonywali ich nie tylko pogańscy najeźdźcy, lecz także chrześcijańscy możnowładcy, a nawet biskupi – przykładowo Troyes zostało złupione przez biskupa Auxerre. Najstraszliwszymi najeźdźcami, którzy pojawili się pod koniec dziewiątego wieku, byli jednak Wikingowie.
Zanim bandy tych rudobrodych zbirów z dalekiej północy pokazały się u bram Troyes, zdążyły już dobrać się do prawie każdego innego miasta na mapie: Paryża, Londynu, Utrechtu, Rouen, Bordeaux, Sewilli, Yorku, Nottingham, Orleanu, Tours czy Poitiers; ta lista to cały atlas Europy Zachodniej w dziewiątym wieku. W Szampanii najeźdźców prowadził Hasting – miejscowy rozbójnik słynący z olbrzymiej siły. Choć Wikingowie niekiedy osiedlali się na południu Europy, Hasting odwrotnie: udał się do Skandynawii i wiódł tam życie Normana, by powrócić na czele przybranych rodaków z niszczycielskimi najazdami na Normandię, Pikardię, Szampanię i dolinę Loary.