***
Może zawsze byłam rozbita, może moje wnętrze zawsze było mroczne.
Może ktoś urodzony w jedności z samym sobą, ktoś z natury dobry, odłożyłby ten jesionowy sztylet i przyjął śmierć zamiast tego, co teraz czekało mnie.
Wszędzie dokoła widziałam krew.
Z trudem utrzymywałam sztylet w śliskiej od krwi drżącej dłoni. Gdy bezwładne ciało fae wysokiego rodu stygło na marmurowej posadzce, ja rozpadałam się na coraz mniejsze kawałki.
Nie mogłam wypuścić ostrza z ręki, nie mogłam ruszyć się z miejsca, uciec od jego wzroku.
– Dobrze – zamruczała rozparta na tronie Amarantha. – Jeszcze raz.
Czekał na mnie kolejny jesionowy sztylet, przede mną klęczała kolejna ofiara. Kobieta.
Wiedziałam, co powie. Znałam słowa modlitwy, którą żarliwie wyszepcze.
Wiedziałam, że ją zamorduję, tak jak zamordowałam przed chwilą tego młodzieńca.
Aby ich wszystkich uwolnić, aby wyzwolić Tamlina – zrobię to.
Byłam morderczynią niewinnych – i zbawczynią Prythianu.
– Jak tylko będziesz gotowa, słodka Feyro – szydziła Amarantha. Jej rude włosy lśniły równie jasno jak krew plamiąca moje dłonie. Plamiąca marmur.
Morderczyni. Rzeźniczka. Potwór. Kłamca. Oszustka.
Nie wiedziałam, kogo właściwie mam na myśli. Granica między mną a królową już dawno uległa zatarciu.
Rozchyliłam palce zaciśnięte dotąd na rękojeści i sztylet upadł ze stukiem na posadzkę, rozbryzgując kałużę krwi. Kilka kropli upadło na moje znoszone buty – pozostałość śmiertelnego życia pozostawionego tak daleko za plecami, że równie dobrze mogło być tylko jednym z majaków wywołanych gorączką trawiącą mnie przez długie tygodnie.
Zwróciłam się twarzą do kobiety oczekującej na śmierć. Worek wciąż zakrywał jej głowę; smukłe ciało zastygło w wyczekiwaniu. Była gotowa na koniec, który miałam na nią sprowadzić; gotowa zostać złożona w ofierze.
Sięgnęłam po drugi jesionowy sztylet spoczywający na czarnej aksamitnej poduszce. W zetknięciu z ciepłymi, wilgotnymi palcami jego rękojeść wydawała się lodowato zimna. Strażnicy zerwali kaptur z głowy kobiety.
Znałam twarz, która uniosła się ku mnie.
Znałam te szaroniebieskie oczy, te złociście brązowe włosy, te pełne usta i te wyraźnie zarysowane kości policzkowe. Znałam te uszy, które teraz były lekko spiczaste; te kończyny, które zyskały na smukłości i zatętniły nową siłą. Wszystkie ludzkie niedoskonałości wygładzone i zatarte subtelną poświatą nieśmiertelności.
Znałam tę pustkę, tę rozpacz, to zepsucie, które wyzierały z oczu.
Dłoń mi nie zadrżała, gdy przyszykowałam się do zadania ciosu.
Gdy chwyciłam drobnokościste ramię i spojrzałam wprost w znienawidzoną twarz – moją twarz.
Wbiłam jesionowy sztylet wprost w me wyczekujące serce.
Dwór mgieł i furii. Tom 2
Między światłem a ciemnością.Nowa, jeszcze mroczniejsza i bardziej zmysłowa odsłona bestsellerowej serii "Dwór cierni i róż".Po tym, jak ocaliła Prythian, Feyrę czeka długie i szczęśliwe życie u boku ukochanego Tamlina. Do czasu, gdy o spłatę długu nie upomni się najniebezpieczniejszy z fae – Rhysand, Książę Dworu Nocy. Feyra wie, że nie powinna mu ufać, ale jego informacje wyj...
Spodobał Ci się fragment?
e-book · audio
e-book · audio
e-book · audio
e-book · audio