1
Oderwała prawą dłoń od kierownicy i zacisnęła ją mocno na dźwigni zmiany biegów. Wrzuciła trójkę, samochodem lekko szarpnęło, docisnęła pedał hamulca. Przeklęła. Ostatni raz za kółkiem siedziała trzy lata temu, kiedy zdała egzamin na prawo jazdy. Właściwie zdążyła już zapomnieć, że w ogóle zdobyła uprawnienia do prowadzenia pojazdów. Teraz nie miała jednak innego wyboru. Musiała być tutaj sama, bez świadków i szybko. Samochód to było jedyne sensowne rozwiązanie.
Skręciła w wąską uliczkę przy Wiśniowej, wjechała na chodnik i zatrzymała się. Wysiadła z auta i przymknęła cicho drzwi. Na zewnątrz było zimno, ale w jej ciele krążyła adrenalina. Serce tłukło się w klatce piersiowej. Minęła bramkę, która nie była zamknięta, i podeszła do drzwi. Odwróciła się. W okolicznych domach nie paliły się żadne światła, dochodziła druga w nocy. Zerknęła na samochód – stał krzywo, zajmował w zasadzie cały chodnik i zupełnie zastawiał wyjazd. Spojrzała z powrotem na drzwi. Wyciągnęła z kieszeni rękawiczkę i zawahała się. Przyjeżdżając tutaj, podjęła decyzję szybko, impulsywnie. Kierowała się jedynie sercem, żaden trzeźwo myślący człowiek nie zrobiłby tego co ona. Odetchnęła głęboko i powoli wypuściła powietrze, po czym delikatnie pchnęła drzwi i weszła do środka. Teraz nie było już odwrotu. Nie mogła się wycofać.
– Krystian!
We wnętrzu było przeraźliwie cicho. Poczuła zapach, którego nie potrafiła do niczego porównać, ale bez problemu określiła go w myślach jako odór śmierci. Skierowała się w stronę schodów. Stawiała powoli krok za krokiem, a z każdym pokonanym stopniem zapach stawał się coraz silniejszy. Jej żołądek zacisnął się w supeł.
– Krystian!
Dostrzegła światło, które docierało na korytarz przez uchylone drzwi. Weszła do środka. Na łóżku ujrzała Magdę, zauważyła też od razu, że wokół nie było ani śladu krwi. Kobieta leżała na plecach, lekko wygięta, stężenie pośmiertne utrzymywało jej ciało w tej pozycji. Miała na sobie seksowną koszulkę nocną, na jej udach widniały siniaki, mnóstwo siniaków, kilka znajdowało się też na przedramionach. Te najbardziej widoczne pokrywały szyję Magdy, były wyraźne i układały się w kształt dłoni. Na końcu Ada dostrzegła rozchylone usta i puste oczy. Odwróciła wzrok.
Dopiero wtedy zobaczyła Krystiana, który siedział w rogu pokoju i tępo wpatrywał się w ciało kobiety. Miał na sobie jedynie spodnie, w ręku ściskał telefon. Ada podeszła do niego i kucnęła naprzeciwko.
– Dlaczego się nie odzywasz? – spytała. – Wołałam cię kilka razy. Udajesz głuchego?
Spojrzał na nią tak, jakby wcześniej jej nie dostrzegł. Chciał się odsunąć, ale za sobą miał ścianę. Gdy położyła dłonie na jego kolanach, odepchnął ją. Obserwowała go uważnie. Starała się ocenić, w jakim jest stanie. Poczuła ukłucie niepokoju.
– Nie powinnaś tu przyjeżdżać – stwierdził.
– Co ty chrzanisz? Nie mogłam cię zostawić po tym telefonie.
– Nie powinienem był dzwonić, przepraszam, ja… – Krystian się zawahał. – Zaraz będzie tutaj policja.
– Co takiego?! – spytała Ada. – Nie mów, że…
– Zadzwoniłem sam… Zabiłem człowieka, musiałem to zgłosić. Idź stąd, proszę…
Ada podniosła się z miejsca, podeszła do zabitej kobiety. Wstrzymała oddech. Drżała. Oglądanie zdjęć z miejsc zbrodni miało niewiele wspólnego z rzeczywistością. Zdjęcie nie śmierdziało, nie było ciałem, z którego uleciało życie. Przełknęła ślinę. Pochyliła się nad Magdą. Przyjrzała się siniakom, każdemu po kolei. Następnie szybko się odsunęła, podeszła do Krystiana i zmusiła go do wstania.
– Ada, co ty…
– Bierz kurtkę i buty, spierdalamy.
– Zabi…
– Nie zabiłeś jej, nie mógłbyś, co najwyżej zafundowałeś jej orgazm. Policja zaraz tutaj będzie, idziemy.
Pociągnęła go mocno, rozpaczliwym ruchem, ale on dalej stał w tym samym miejscu, nie przesunął się ani o milimetr. Patrzył na nią z żalem. Poczuła, jak coś ściska ją w środku.
– Nie mogę uciec – stwierdził Krystian. – Nawet jeśli… jeśli jestem niewinny, udowodnię to podczas śledztwa. Nie skażą niewinnego człowieka.
Ada ledwo panowała nad emocjami. Krystian mówił spokojnie, logicznie, podczas gdy w jej wnętrzu szalała adrenalina. Miał rację, ale ona nie zamierzała go tutaj zostawić. Podjęła decyzję, zanim dotarła na miejsce.
– Nie zabiłeś Magdy, wiem to – powtórzyła. – Jesteś policjantem, wpakują cię do aresztu, a z niego już nie wyjdziesz. Śledztwo będzie się ciągnęło miesiącami i pewnie nie doczekasz jego końca. Doskonale wiesz, że w areszcie na Kaszubskiej i w zakładach karnych jest mnóstwo osób, które sam tam wpakowałeś, oraz ich znajomych. Tym ludziom nie będzie zależało, żebyś wyszedł. Klawisze nie będą interweniować, dla nich będziesz psem, który zboczył z właściwej ścieżki. Zresztą, nawet jeśli dożyjesz procesu… Krystian, ktoś to zaplanował. Pójdziesz siedzieć, rozumiesz?
Mężczyzna zbladł. Chciał odwrócić głowę, aby spojrzeć w stronę ciała, ale nie dała mu na to szansy. Wspięła się na palce i pocałowała go namiętnie, zachłannie. Na krótką chwilę przyciągnął ją do siebie, później odsunął ją na odległość ramienia, lecz jej nie puścił. Ada poczuła, jak w jej oczach wzbierają łzy. Na zewnątrz panowała całkowita cisza, miasto spało. Komenda była jednak zaledwie kilometr stąd, musieli być już blisko.
– Ucieknij stąd ze mną, dla mnie.
Obiecasz mi
Szczecin, środek nocy. Ada odbiera telefon od przerażonego Krystiana. – Zabiłem… – słyszy. Profilerka reaguje natychmiast: wsiada do samochodu i jedzie do niego. Krystian jest w szoku. Ada nie może się z nim porozumieć. Na łóżku leżą zwłoki kobiety, z którą się spotykał. Wszystko wskazuje na to, że to Krystian ją zabił. Ale on niczego nie pamięta. I nie wie, co tak naprawdę się...
Spodobał Ci się fragment?
e-book · audio
e-book
e-book