1. Mittenwald, 1947
Poszukiwania osób odpowiedzialnych za śmierć Neuhauserów spełzły na niczym. Nikt niczego nie widział i nie słyszał. Być może istnieli świadkowie tego zabójstwa albo znali sprawców, ale obawiali się pisnąć choć słówko, by nie podzielić losu swoich sąsiadów.
Thomas Redgrave musiał przyznać, że poniósł sromotną porażkę. Pozwolił uciec Langerowi, nie znalazł także człowieka, którego nazywano Pimmel, a panna Kessler najprawdopodobniej straciła życie przez niego. Zenta powiedziała mu kiedyś, że Heidi ma strasznie długi język i pewnego dnia może ją z tego powodu spotkać coś złego, ale jak dotychczas dziewczyna cieszyła się dobrym zdrowiem. Dopóki on nie pojawił się w Garmisch i nie zaczął wypytywać o Schultzego i Langera. Może dowiedzieli się, kim jest i nie mogli wybaczyć Heidi, że bratała się z okupantem? Ale przecież nieraz widziano go w lokalu Pod Białym Koniem, a i ze znajomością z Zentą specjalnie się nie krył. Nie wyglądał na Amerykanina, świetnie władał niemieckim, a nawet gdyby ktoś dojrzał, że przyjeżdża do miasta wojskowym gazikiem, zapewne mieszkańcy Garmisch nie zwróciliby na to szczególnej uwagi, bo tajemnicą poliszynela było, że najlepsze interesy robi się z jankesami. A jednak Heidi nie żyła. Zaczął się nawet obawiać, że za chwilę może usłyszeć o śmierci Zenty Hausner.
– Chyba nic tu po mnie, pułkowniku – powiedział Thomas z żalem w głosie. – Niczego nie zdziałałem, a jedyne, co udało mi się znaleźć, to trupy. Ani na cal nie zbliżyłem się do Langera i Schultzego. Ten pierwszy zresztą zapewne rychło się dowie, że poszukujemy niejakiego Josefa Brennera, znowu zmieni tożsamość i pies z kulawą nogą go nie znajdzie.
– Langer miał rozliczne kontakty w Hiszpanii. Może powęszysz w argentyńskiej ambasadzie? Kiedyś dzięki znajomym dyplomatom załatwiał transfer środków do Ameryki Południowej, dzisiaj może organizować wizy dla uciekinierów. Mam dla ciebie także inną przykrą informację… Skorzeny został uniewinniony przez sąd w Dachau. Zarzuty o złamanie prawa wojennego i planowanie zamachu na życie Dwighta Eisenhowera zostały oddalone i ten bandzior wyszedł na wolność.
To był naprawdę dzień złych wieści. Otto Skorzeny należał do niebezpiecznych i bardzo bezczelnych oficerów. Jeśli przejmie kontrolę nad aktywami, które ukradli naziści, Redgrave będzie miał dużo twardszy orzech do zgryzienia, by je odnaleźć i udaremnić przemyt ludzi i kasy do Argentyny albo Chile.
Kompletnie przybity postanowił tego dnia się upić. Wieczorem poszedł do jednej z knajp w Mittenwaldzie, gdzie lubili chodzić spragnieni uciech amerykańscy żołnierze. W Garmisch wolał się nie pokazywać. Zresztą musiałby wówczas zostać tam na noc, a uczynna i życzliwa Heidi już nie mogła zaoferować mu miejsca do spania. Mógłby przenocować w jednym z pokoi gasthausu Frau Hausner, ale nie chciał niepotrzebnie jej narażać.
Kiedy miał już dobrze w czubie, ujrzał ją w drzwiach lokalu. Aż się rozejrzał, by się upewnić, że nie wylądował Pod Białym Koniem. Kobieta podeszła do jego stolika i powiedziała krótko:
– Zapłać i wychodzimy.
– Dokąd idziemy? – wybełkotał.
– Do jednego zacisznego pensjonatu. Nie martw się, nie będziesz musiał płacić za pokój.
– Masz coś dla mnie? – zapytał.
– Mam. Coś wyjątkowego.
Nie oponował, bo tego dnia każda informacja o Langerze, Schultzem albo facecie z długim kutasem ucieszyłaby go niezmiernie.
Jednak Zencie Hausner zupełnie coś innego było w głowie, bo gdy tylko znaleźli się w ładnym pokoju, zaczęła rozbierać Thomasa. Już chciał zaprotestować, ale tylko machnął ręką i powiedział:
– A co mi tam…
Potem zaczął rozpinać guziki w sukience pani Hausner. O jej możliwościach łóżkowych krążyły w okolicy legendy, a mężczyzna, któremu udało się spędzić z nią noc, od razu zyskiwał poważanie. Bo przespać się z Zentą to nie było byle co. Thomas jednak w tym momencie myślał jedynie o tym, że alkohol i seks z apetyczną panią Hausner skutecznie zagłuszą jego poczucie winy i pozwolą chociaż na jedną noc zapomnieć o porażce.
Plotki o zdolnościach tej kobiety wcale nie były przesadzone i rzeczywiście godzinę później Redgrave nie pamiętał już ani o Langerze, ani o Schultzem, a kiedy kochanka zakończyła swoje wyrafinowane pieszczoty i poczuł spełnienie, chwilę potem zasnął jak zabity.
O świcie obudził się z potężnym bólem głowy i wtuloną w niego nagą panią Hausner.
– Dzień dobry – wymamrotał i jęknął.
– Chyba dla ciebie nie taki dobry. – Zachichotała jak mała dziewczynka.
– Za dużo wypiłem.
– Nie zapytam, czy się upiłeś, bo odniosłeś sukces czy wręcz przeciwnie, bo twoja mina powiedziała mi wszystko.
– I dlatego zlitowałaś się nade mną?
– Nie, po prostu miałam na ciebie ochotę. Jesteś taki… aryjski. A Zenta Hausner zawsze dostaje to, czego chce.
– Szkoda, że Thomas Redgrave nie może powiedzieć tego o sobie. Pewnie słyszałaś o rodzinie leśnika z Einsiedl? Nie ma szans, żebyśmy się dowiedzieli czegokolwiek o tej zbrodni, bo wszyscy nabrali wody w usta. Będzie jak z Heidi Kessler.
– A ja myślę, że tę małą załatwił jej chłopak. Ten cały Pimmel. Pewnie za bardzo chlapała dziobem i obawiał się, że może go wydać. Jeśli nie pokazywał się w knajpach czy sklepach w Garmisch, pewnie był jednym ze strzelców alpejskich, którzy zawinęli się, gdy wkroczyli Amerykanie i zamieszkali w górach.
– Na Boga, przecież nie będę zaglądał wszystkim facetom w gacie, by zmierzyć im długość przyrodzenia – mruknął.
– Ja bym tam chętnie pozaglądała. – Zenta zaczęła się śmiać.
Potem zapaliła papierosa i powiedziała, już zupełnie poważnie:
– Nie w tym rzecz, że Martin zabawił się ze mną, a potem zniknął… Obiecał mi coś w zamian za pomoc. W końcu znał tutaj każdą kryjówkę. Miał także możliwość, by rozliczyć się ze mną, nie pokazując mi się na oczy. Mógł przekazać moją dolę przez jakiegoś chłopa albo wysłać umyślnego. Nie zrobił tego, a ja wydałam mnóstwo kasy, żeby załatwić mu na cito świetne papiery. A jeśli się rozniesie, że komuś udało się mnie okpić, stracę reputację. Dlatego jestem na niego wściekła. Ponadto za tym facetem ciągnie się śmierć… A jeśli giną nasi, przestaje mi się to podobać. Nigdy nie sądziłam, że Martin mógłby kogoś zabić i uważam tak do tej pory, ale myślę, że jest ktoś, kto robi to za niego. A ja chcę żyć. Jeśli będziesz deptał mu po piętach, nie pojawi się już w Garmisch.
– A ja myślałem, że robisz to dla mnie. Z wdzięczności, że wyciągnąłem cię z więzienia. – Poklepał ją po pośladku.
Zamruczała cicho i szepnęła:
– Panie poruczniku, niechże mi pan teraz pokaże, co potrafi.
Przytulił ją i zaczął delikatnie pieścić. Potem robił to zdecydowanie śmielej, bo wyczuł, że Zenta woli nieco ostrzej się zabawić. Miał nadzieję, że stanął na wysokości zadania, bo widział na twarzy kobiety błogi uśmiech.
– Wybacz, skarbie, ale muszę lecieć. I niedługo opuszczę Mittenwald – powiedział, kiedy skończyli się zabawiać.
– Daleko się wybierasz? – zapytała, podpierając głowę na łokciu.
– Daleko. Do Hiszpanii.
– Tam musi wciąż grzać słoneczko, a u nas już prawdziwa jesień – odparła.
Zaczął się ubierać i stwierdził, że po porannych igraszkach z Zentą nawet ból głowy mu przeszedł. Zakładał kurtkę, gdy usłyszał cichy głos kobiety:
– Stille Hilfe.
– Co to jest? – zapytał zdziwiony.
– Nie jedź do Hiszpanii, tylko do Monachium. Znajdź księżną Helene von Burg i podaj jej to hasło.
– I co będzie dalej?
– Powie ci, jak możesz opuścić Europę. A wówczas uda ci się trafić na ślad Langera i kto wie, może także Schultzego.
Podszedł do kobiety i pocałował ją w usta.
– Dziękuję, kochanie. Bardzo mi pomogłaś.
– Mam tylko jedną prośbę… Gdy już dorwiesz Martina, pozdrów go od Zenty Hausner. A jeśli jeszcze kiedyś się spotkamy, opowiesz mi, jaką miał minę, gdy to mówiłeś. I jeszcze jedno… Mój adwokat z Monachium powiedział, że ten kolczyk mogliście sobie wsadzić tam, gdzie słońce nie dochodzi. – Uśmiechnęła się i zmrużyła oczy.
– I dlatego zjawiłem się w twojej celi pierwszy, skarbie. I obiecuję, moja miła, że jak ten facet znajdzie się w moich rękach, pierwsze, co zrobię, to przekażę mu pozdrowienia od ciebie.
Wracając do Gebirgsjägerschule, przez cały czas uśmiechał się do siebie, a jego przygnębienie minęło jak ręką odjął, i wcale nie dlatego, że spędził noc ze świetną kochanką. Nareszcie znalazł punkt zaczepienia, a może raczej podała mu go na tacy Zenta Hausner. Zdawał sobie także sprawę, że teraz będzie musiał bardzo uważać. Zamierzał bowiem udawać esesmana, który koniecznie powinien opuścić Europę. Gdyby zaś problem stanowiły pieniądze, był gotów co nieco uszczknąć z worka znalezionego między kartoflami w piwnicy leśniczego.
Najpierw jednak musiał udać się do Genewy, by uzyskać błogosławieństwo swoich zwierzchników. Nie tylko chciał wcielić się w jakiegoś zbrodniarza, ale także wykorzystać środki odnalezione w domu w Einsiedl. W Gebirgsjägerschule poszedł od razu do pułkownika i poprosił go o możliwość zabrania się z kimś do Szwajcarii, a potem wrócił do swojej kwatery i zaczął się pakować. Czuł, że to, co powiedziała mu Zenta, będzie kluczowe w poszukiwaniach Langera i Schultzego. A jeśli przy okazji przyczyni się do zlikwidowania jednego z kanałów przerzutowych nazistów do Argentyny, będzie to wartość dodana.
***
Nazajutrz po południu siedział w ciężarówce jadącej w kierunku szwajcarskiej granicy. A tam musiał już poradzić sobie sam. Na szczęście pociągi w Szwajcarii kursowały normalnie i bez przeszkód dotarł do Genewy.
– To duże ryzyko. Z tych samych powodów nie chciałem, żebyś incognito trafił do obozów dla dipisów – burknął pułkownik.
Thomas się zdenerwował. Jego dowódca żądał, by znalazł Schultzego, ale torpedował większość jego pomysłów.
– Jeśli nie wejdę w to środowisko i nie zdobędę ich zaufania, możemy zapomnieć o Schultzem i Langerze.
– A kto to jest Langer? – Pułkownik zmarszczył brwi.
– Odpowiadał za ewakuację największych oddziałów Reichsbanku w Rzeszy. Chłopcy z „Gorączki Złota” odnaleźli wiele kryjówek i wydobyli z nich mnóstwo kasy, sztabek i biżuterii, jednak bardzo wielu z nich nie odkryli. Langer był w Mittenwaldzie i w Garmisch, ale nie udało się go schwytać. I wiemy, że nie przyjechał tam, by poszusować na nartach. Zniknął jeszcze zimą i od tamtej pory nie pojawił się ani w Mittenwaldzie, ani w Garmisch, a to może oznaczać, że uciekł w góry i wraz z partyzantami zajmował się wyciąganiem z kryjówek wszystkiego, co miało jakąś wartość. Działał pod fałszywym nazwiskiem, Brenner, ale i tak nie zdołaliśmy go ani schwytać, ani też zlokalizować jego miejsca pobytu.
– Już ci mówiłem, że masz szukać Schultzego, a nie jakiegoś cholernego chciwego Langera. Niech go sobie szukają ci od złota. My musimy zająć się człowiekiem, który palił ludzi w krematoriach! – zdenerwował się.
– Pułkowniku, oni się znali! W każdym razie na pewno Schultze znał ojca Martina Langera. A potem najprawdopodobniej się go pozbył. Młody Langer wie o tym i szuka Schultzego z taką samą zaciętością jak my. Tak więc Langer może się okazać bardzo przydatny. Jeśli go znajdę, znajdę także Schultzego.
– Dobrze, rób, co musisz.
– Musimy ustalić jakąś formę kontaktu. Jeśli mam się przeistoczyć w niemieckiego zbrodniarza, muszę to zrobić na poważnie, bo, jak wiadomo, ci ludzie nie za bardzo mają ochotę na kontakty z Amerykanami.
– Od czego chcesz zacząć? – Pułkownik nieco się uspokoił.
– Od Monachium i fundacji pomocowej księżnej von Burg. A potem zobaczymy… No i muszę zrobić sobie na przedramieniu małe cięcie.
– W Monachium zostawiaj wiadomości zegarmistrzowi z Karlsplatz.
– Tak jest, pułkowniku. A co z tym workiem z dolarami? Mogę go wziąć, żeby się uwiarygodnić?
– Niemcy to skrupulatne skurwysyny. I jeśli odkryją, że kasa pochodzi z piwnicy leśnika, możesz się znaleźć w opałach. Pieniądze dostaniesz i trochę giftów na łapówki, ale do fundacji pojedziesz jako spłukany oficer SS, który potrzebuje pomocy i kasy, żeby wydostać się z Europy. Żadnego wpisowego, Thomas.
– Tak, chyba ma pułkownik słuszność. Zaczęłyby się pytania.
– Oni pozyskują środki z takich źródeł jak Mittenwald czy Obersalzberg. I drobne ich nie interesują, ty zaś możesz stać się obiektem mocno podejrzanym z powodu kilku tysięcy dolarów.
– A zatem zobaczymy, co ma w ofercie księżna von Burg.
– Byle nie miała dla ciebie szafotu – mruknął pułkownik.
Thomas się odmeldował, a potem udał się do miejsca, gdzie składowano ubrania dla potrzebujących. Wybrał kilka sztuk odzieży, które były dla niego nieco za obszerne. Redgrave chciał jednak wyglądać na szczuplejszego niż był w rzeczywistości.
W łazience przed dużym lustrem zrobił sobie dwa nacięcia. Na tyle głębokie, by powstała w tym miejscu rana. Jednak nie taka, która wymagałaby interwencji chirurga.
Potem udał się do komórki preparującej fałszywe dokumenty i po trzech dniach był już gotowy do działania. Do pociągu zmierzającego do Monachium wsiadł już jako Thomas Ritter. Nawet się nie golił przez ostatnie dni, żeby wyglądać na wycieńczonego uciekiniera. Miał nadzieję, że księżna da się na to nabrać, zwłaszcza gdy poda hasło.
Potem naszła go inna refleksja… Jeśli Zenta go oszukała, właśnie odbywał swoją ostatnią podróż w życiu. Nie był bowiem pewny, czy aby na pewno pani Hausner zależało na tym, by pogrążyć swojego kochanka, czy na tym, by pozbyć się jego wroga.
W pogoni za nazistą. Tom 2
Rok 1946. Oficer amerykańskiego wywiadu, młoda Polka, niemiecki dziennikarz, zaufany człowiek Martina Bormanna i żołnierz SS to ludzie z różnych światów, których łączy jeden cel... Każdy z nich chce dopaść nazistowskiego zbrodniarza wojennego. Nikt nie jest tym, za kogo się podaje, a każdy z bohaterów coś ukrywa. Intrygi, tajemnicze morderstwa, a w tle złoto nazistów ukryte w a...
Spodobał Ci się fragment?
e-book · audio
e-book · audio
e-book
e-book · audio