Przypadek Dave’a
Czy wąż mógłby nosić taki szykowny garnitur?
Akt I, scena I
Wielkie wejście
Z każdego jego ruchu emanowała taka pewność siebie, że można było pomyśleć, iż przyszedł na sesję zdjęciową do magazynu „GQ”. Miał świetnie skrojony garnitur, nienagannie wyprasowaną koszulę, szeroki uśmiech i w ogóle prezentował się perfekcyjnie.
– Dzień dobry, jestem Dave. Mam się spotkać z Frankiem – oznajmił recepcjonistce.
– Zaraz po niego zadzwonię. Proszę usiąść – odparła. – Miło znów pana widzieć. – Uśmiechnęła się.
– Cześć, Dave, cieszę się, że znowu się spotykamy – rozległ się głos Franka, który zbliżał się szybkim krokiem z drugiego końca holu. – Jak podróż?
– W porządku, przyjemna – stwierdził Dave, mocno ściskając mu dłoń.
– Czekają cię dzisiaj jeszcze dwie rozmowy – poinformował Frank. – Jedna z ludźmi z działu HR, a druga z moim szefem, czyli naszym wiceprezesem. Potem lunch i małe zwiedzanie firmy.
– Świetnie, jestem gotowy, możemy zaczynać – odparł entuzjastycznie Dave.
Garrideb Technologies była jedną z tych firm high-tech, które powstały w garażu gdzieś na Środkowym Zachodzie i odniosły niebotyczny sukces przechodzący najśmielsze oczekiwania założycieli. Ze względu na gwałtowny rozwój firma pilnie potrzebowała zmian – konieczne było chociażby zatrudnienie większej liczby pracowników. Zespół zarządzający szukał wśród najlepszych, żeby sprostać rosnącemu popytowi na produkty i usługi Garrideb Technologies. Niewielu kandydatów mogło się pochwalić w CV potrzebnym specjalistycznym wykształceniem i odpowiednim doświadczeniem, ale Dave należał do chlubnych wyjątków.
Rozmowy w dziale zasobów ludzkich poszły lepiej, niż to zwykle bywa. Specjaliści HR na ogół badają motywacje przyszłych pracowników dogłębniej niż szefowie działów, domagają się referencji i dociekają wielu szczegółów na temat poprzednich miejsc pracy, ale Dave był uprzejmy i otwarty.
– Zostanę tak długo, jak to będzie potrzebne – zapewnił z uśmiechem – więc proszę pytać, po to tu jestem.
Po skończonej rozmowie asystentka działu HR zaprowadziła Dave’a do skrzydła budynku, w którym mieściły się gabinety wyższej kadry kierowniczej.
– Witaj, Dave, cieszę się, że mogę cię w końcu poznać – powiedział John, wiceprezes do spraw nowych produktów. Drogi garnitur i krawat Dave’a nie uszły jego uwadze. – Jak minęła podróż?
– Znakomicie – stwierdził Dave. – To piękna część kraju. Nie mogę się doczekać, żeby się dokładniej rozejrzeć. Wasza siedziba jest wspaniała. Nigdy nie widziałem takiej architektury.
– Dzięki – odparł John. – Staramy się, żeby naszym pracownikom było tu dobrze. Sukces przynosi gratyfikacje, a my nie skąpimy na wygody.
– Frank trochę mi mówił o waszym planie strategicznym i wczytałem się w informacje na waszej stronie internetowej, ale chciałbym usłyszeć szczegóły od ciebie, jako głównego stratega stojącego za sukcesem firmy. Jak ci się to wszystko udało? – zapytał Dave.
John, zadowolony z zainteresowania przyszłością firmy okazanego przez Dave’a, wyjął z segregatora na półce kilka wydruków slajdów, żeby pokazać kandydatowi różne wykresy. Zaczął pokrótce omawiać swój plan.
– Niesamowite! – wykrzyknął Dave. – Naprawdę po mistrzowsku to wszystko razem zgrałeś.
John ucieszył się, że rozmawia z kimś, kto mimo młodego wieku tak dobrze rozumie zawiłości dotyczące budowania przedsiębiorstwa. Odsunął na bok pytania przygotowane przez dział HR i poprosił Dave’a, żeby opowiedział mu o sobie. Ten chętnie spełnił jego prośbę, opisał swoją historię zatrudnienia i sypnął przykładami odzwierciedlającymi szacunek Johna dla pracowitości, entuzjazmu i staranności. Doświadczenie Dave’a było imponujące jak na trzydziestopięciolatka, udokumentowane w CV i portfolio, na które większość ludzi musiałaby pracować całe życie.
Na koniec Dave wyciągnął rękę, uśmiechnął się i powiedział, patrząc Johnowi w oczy:
– Bardzo dziękuję za poświęcony mi czas. Chciałbym ściśle z tobą współpracować. Wiem, że mogę ci pomóc w realizacji twojej wizji strategicznej.
– Cała przyjemność po mojej stronie. Mam nadzieję, że się niebawem zobaczymy.
Sekretarka Johna odprowadziła Dave’a z powrotem do holu, gdzie miał on zaczekać na Franka.
„Trudno o lepszego kandydata” – pomyślał John, wybierając numer Franka, żeby poinformować go o swojej aprobacie.
Frank po rozmowie z Johnem wziął marynarkę i ruszył do drzwi, żeby pójść po Dave’a, ale jego telefon znów zadzwonił.
– Proponuję, żebyśmy wszyscy spotkali się dziś po południu i omówili kandydaturę Dave’a – oznajmiła dyrektorka działu HR.
– To nie będzie konieczne, Melanie. Właśnie rozmawiałem z Johnem i jesteśmy zgodni, że Dave jest najlepszą osobą na to stanowisko. Wezmę go na lunch i przedstawię mu ofertę.
– Ale przecież ustaliliśmy, że wszyscy, którzy przeprowadzali rozmowy kwalifikacyjne, zbiorą się, żeby dokładnie przedyskutować każdą kandydaturę. No i chcieliśmy jeszcze raz spotkać się z Tomem, tym z Nowego Jorku – przypomniała Frankowi Melanie.
– To już nieaktualne. Jest jasne jak słońce, że nie ma lepszego kandydata niż Dave – skwitował Frank i się rozłączył. Cieszył się, że znalazł kogoś, kto pasuje zarówno na to stanowisko, jak i do całej firmy, i nie chciał, żeby wymarzony kandydat mu uciekł.
Przy lunchu Frank złożył Dave’owi propozycję zatrudnienia i przedstawił warunki. Dave’owi nie odpowiadała pensja, choć mieściła się w górnych widełkach, więc Frank zgodził się dorzucić na osłodę premię rekrutacyjną za samo podpisanie umowy, a także możliwość renegocjacji warunków za pół roku.
Był bardzo zadowolony, kiedy Dave przyjął tę rozszerzoną ofertę. Frank widział w nim potencjał lidera i był przekonany, że styl, inteligencja i fachowa wiedza Dave’a czynią z niego idealnego kandydata do kadry menedżerskiej w tej firmie technologicznej odnoszącej sukcesy i szybko się rozwijającej. Wszyscy, którzy rozmawiali z nim w trakcie rekrutacji, uważali go za doskonałego kandydata. Pewna menedżerka z laboratorium stwierdziła nawet, że wydaje się „aż za dobry”. Dave miał rozpocząć pracę pod kierownictwem Franka za dwa tygodnie.
Podobne sceny stają się coraz powszechniejsze, odkąd firmy przyśpieszają rekrutacje, by przyciągnąć i zatrudnić nowych zdolnych, obiecujących pracowników, zanim ci trafią do konkurencji. Minęły już czasy drobiazgowego sprawdzania kandydatów. Przedsiębiorstwa ostro rywalizują o wykwalifikowanych ludzi, których jest stosunkowo niewielu. Dziś biznes szybko się zmienia i panuje powszechne przekonanie, że kto się waha, ten traci. Czy jednak zatrudnienie Dave’a było słuszną decyzją?
Na kartach tej książki będziemy śledzić losy jego i innych, będziemy starać się dociec, co sprawia, że osoby tego pokroju są tak atrakcyjne dla organizacji, a jednak mogą jej bardzo zaszkodzić. Opiszemy, w jaki sposób dostają się one do firm i jak awansują na stanowiska, które gwarantują coraz większe wpływy oraz władzę i na których mogą wyrządzić organizacji i jej członkom znaczne szkody. Następnie przedstawimy wskazówki, jak zabezpieczyć firmę przed bezwzględną manipulacją, skierowane do podwładnych i współpracowników, którzy mogą stać się ofiarami takich osób, oraz do menedżerów i dyrektorów.
Pytania do dyskusji
- Jak opisał(a)byś osobowość Dave’a?
- Czy Dave przejawiał jakieś zachowania, które kazałyby ci zakwestionować słuszność decyzji Franka o zaproponowaniu mu pracy?
- Czy Dave zrobił lub powiedział coś, co wzbudziło twoje podejrzenia?
Psychopaci w pracy. Jak ich rozpoznać i sobie z nimi radzić
NAJWAŻNIEJSZA KSIĄŻKA O PSYCHOPATACH W PRACYNie wszyscy psychopaci są w więzieniu. Niektórzy siedzą w dyrektorskich gabinetach. Twój szef może być jednym z nich.Czy wiesz, że większość z nas spotyka przynajmniej jednego psychopatę dziennie? Psychopaci to nie tylko seryjni mordercy czy oszuści z Tindera, ale mogą to być też ludzie, którzy są obok nas – również w pracy.Robert D....
Spodobał Ci się fragment?
e-book
e-book · audio
e-book · audio
e-book · audio