Bajki robotów
Stanisław Lem — Klasyka science fiction

– Ach, tego nie oba­wia­łem się wca­le – rzekł z zim­nym uśmie­chem Ba­ry­on Lo­do­usty – wie­dzia­łem bo­wiem z góry, że ni­cze­go nie poj­mie. Gdy­by choć odro­bi­nę miał ro­zu­mu, nie przy­był­by do nas. Cóż bo­wiem może przyjść isto­cie, któ­ra pod słoń­cem miesz­ka, z klej­no­tów ga­zo­wych i srebr­nych gwiazd lodu?

A oni za­dzi­wi­li się z ko­lei mą­dro­ści mę­dr­ca i ode­szli, uspo­ko­je­ni do swych do­mów, w któ­rych cze­kał ich mróz miły. Od­tąd nikt już nie pró­bo­wał na­je­chać Kry­onii, bo za­bra­kło głup­ców w ca­łym Ko­smo­sie, cho­ciaż nie­któ­rzy mó­wią, że ich jesz­cze spo­ro, a tyl­ko dro­gi nie zna­ją.