Bezmatek
Mira Marcinów — Powieść obyczajowa i romans

Lekcja matki: na oczko w rajstopach najlepszy jest lakier do paznokci. Żeby nie poszło dalej. Jak już rajstopy muszą być cieliste, to tylko w zimnym odcieniu, wtedy nogi wyglądają zgrabniej. Ciepły pogrubia. I nikt nie może się dowiedzieć, że jestem próżna.

– Nie lubię, gdy patrzysz, jak robię sobie oko. Wtedy ręce mi się trzęsą i muszę robić od nowa. Zawsze lubiłaś patrzeć, jak się maluję. Dziewczynki tak mają. I nie dotykaj moich pleców. To mnie drażni. Nie ufam ci za bardzo. Matki tak mają.

Potem pije wódkę i popija piwem. Robi się wesoła, głośna i tańczy jak Tina Turner. Innym razem robi się smutna, płacze, pali, a łzy ze smarkami mieszają jej się na łuku Kupidyna.

I taka wyniosła się zdaje, kiedy siedzi przodem do mnie, załamana matka, gdy ją suszy i próbuje rozmawiać serdecznie o sensie życia, kiedy jest po kilku piwach, a nigdy mnie nie lała pasem po gołych pośladkach i nie maglowała w Wigilię o inicjacje seksualne, od chwili kiedy sąsiadki zaczęły plotkować i w ogóle wszyscy byli przekonani, że matka gary myje w rękawiczkach, jak niematka w pomalowanych paznokciach i w innych ozdobach.