Bernays uzyskał także coś, co nigdy wcześniej nie przyszło do głowy Samowi Zemurrayowi – zbliżenie United Fruit do arystokratycznego światka Bostonu i do kręgów politycznych. Najbogatsi bostońscy magnaci oprócz pieniędzy i władzy mieli jeszcze głębokie uprzedzenia: byli zazwyczaj antysemitami, tak więc Bernays musiał dołożyć wielu starań, by na przykład republikański senator Henry Cabot Lodge zgodził się wstąpić do zarządu firmy albo żeby bracia John Foster Dulles i Allen Dulles z prestiżowej nowojorskiej kancelarii adwokackiej Sullivan & Cromwell przyjęli funkcje pełnomocników. Bernays wiedział, że pieniądze otwierają wszystkie drzwi i że nie oprą się im nawet rasistowskie uprzedzenia, pozyskał więc pomoc tych osób krótko po tak zwanej rewolucji październikowej w Gwatemali w tysiąc dziewięćset czterdziestym czwartym roku, kiedy United Fruit poczuła się zagrożona. Poglądy i stosunki Bernaysa miały się okazać niezwykle użyteczne do obalenia rzekomego komunistycznego rządu i zastąpienia go bardziej demokratycznym, to jest bardziej sprzyjającym interesom spółki.