Émile pociera podbródek. To tik, który ma od dzieciństwa – pojawia się, kiedy jest zamyślony lub niezdecydowany. Nie jest pewien, czy dobrze sformułował ogłoszenie. Wydaje mu się beznamiętne, bezbarwne, ale też trochę zwariowane. Napisał je za jednym zamachem, bez zastanowienia. Jest pierwsza w nocy. Nie spał od tygodnia albo prawie nie spał. To nie pomaga w pisaniu.
Czyta ogłoszenie jeszcze raz. Stwierdza, że ma przez nie dziwny posmak w ustach. Trochę gorzki. Mówi sobie jednak, że tak jest dobrze, że jest wystarczająco mroczne, żeby zniechęcić wrażliwe dusze, i wystarczająco bezsensowne, aby zniechęcić osoby konwencjonalne. Tylko ktoś wystarczająco wyjątkowy zdoła dostrzec niecodzienny ton tego ogłoszenia.