Cham z kulą w głowie
Ziemowit Szczerek — Literatura

Patrzysz na mobil, przypominający elektryczną maszynkę do golenia obciążnik do kieszeni, miga czerwoną diodą, któż to tak cię kocha, że wali od rana połączeniami, które są, niebożęta, skazane o tej porze na nieodebranie?

Złota. A to nie. A to ona akurat cię nie kocha. I to jest akurat problem.

Oczywiście nie oddzwaniasz. Może nawet, ha, ha, będzie się o ciebie martwiła.

A ty masz kaca. Ot, zwykły, lekki kacyk. Od przepalenia i od przepicia, którego, z powodu braku innego pomysłu na spędzenie wieczoru, dokonałeś w barze Syrena kilkaset metrów od domu, na Chłodnej 66, na tyłach Dworca Głównego.

Powoli otwierasz oczy, poduszka w czerwonawej, miękkiej powłoczce przysłania ci swoją czerwienią całe pole widzenia, więc zamykasz oczy znowu. Do głowy przychodzą ci fragmenty wczorajszego wieczoru, jak okruchy potłuczonego kolorowego szkła: jeden bar, drugi bar, trzeci bar, sala z tyłu tego ostatniego baru, ze ścianami pomalowanymi na burdelowy, ciemnoczerwony kolor. Koka, papieros, wóda, piwo. I abarot, Warszawa umie się bawić, Warszawa – Rio Północy, Berlin, Paryż i Londyn Wschodu, Nowy Jork pogranicza z czarną Sowiecją za plecami, miasto, które nigdy nie śpi!