Cham z kulą w głowie
Ziemowit Szczerek — Literatura

I miałeś szczęście, że nie obudziłeś się w areszcie, bo ledwo uciekłeś przed stójkowymi burymi, którzy cię wyświstali na tych swoich gwizdkach, jak się odlewałeś na placu przed Dworcem Głównym, pod Kolumną Zwycięstwa z obsraną przez gołębie Nike na szczycie, odlaną – jak mówi tradycja miejska i jak głoszą przewodnicy miejscy wycieczkom z prowincji – z dział zdobytych na pokonanych w 1939 roku Niemcach. Co zresztą jest nieprawdą, ale jakie to ma znaczenie. Ledwo uciekłeś, całe szczęście, miałeś wrażenie, że stójkowi też byli w tę noc pijani, zupełnie jak ty. Warszawa – Buenos Aires Słowiańszczyzny – swego tanga nikomu nie szczędzi. Na szczęście uciekłeś im. Skakałeś od chodnika do chodnika jak Człowiek Pająk z komiksów, wbiegłeś w ciemną i śliską Śliską, i tyle cię widzieli. Tylko poblask od wieżowców przy Jerozolimskich został na mokrym bruku starej ulicy. Zresztą słyszałeś, jak co najmniej jeden z nich się na tym śliskim bruku Śliskiej wypieprza z rozkosznym łoskotem i kurwą waszą, kurwą naszą, kurwą macią wszystkich Polaków na ustach. Kurwą macią, królową Polski.

Ech, Kary, baranie.

Wstawaj, twoje trupy czekają.