Cherub
Przemysław Piotrowski — Kryminalne i sensacyjne

Mło­dzi męż­czyźni przez chwilę w ciszy kon­tem­plo­wali ostat­nie słowa. Obaj nie mieli łatwego życia i obaj pra­gnęli tego dnia rów­nie mocno.

– Naprawdę chcesz kon­ty­nu­ować naukę? – spy­tał przy­ja­ciel.

– Tak. Moja matka była leka­rzem, ale ja zostanę infor­ma­ty­kiem. Wiesz… To przy­szłość jest. Chciał­bym, aby była ze mnie dumna.

– Zawsze mia­łeś głowę do tych rze­czy. Ja nie jestem taki kumaty…

Przy akom­pa­nia­men­cie kilku skrzyp­nięć sta­rych sprę­żyn odwró­cił się twa­rzą do przy­ja­ciela. Spoj­rzał mu w oczy. Cza­sem myślał, że tylko on dostrzega, że za tą maską kryje się wię­cej dobra. Może dla­tego, że sam był dość słaby i potrze­bo­wał kogoś takiego. A może, bo potra­fił widzieć wię­cej.

– Nie doce­niasz się – szep­nął. – Jesteś bystry i na pewno byś sobie pora­dził.

– Tylko tak mówisz. Wiesz, że ni­gdy nie byłem orłem.

– To co chcesz robić, jak wyj­dziesz?

– Pojadę nad morze.

– I co?

– Nie wiem. Poszu­kam pracy. Coś wymy­ślimy.

– Naprawdę myślisz, że mogli­by­śmy…?

– Pew­nie, że tak. – Ręka przy­ja­ciela prze­su­nęła się po jego bio­drze. – Pocze­kaj na mnie. To nie­cały mie­siąc. Poje­dziemy razem i jak zechcesz, to poszu­kasz sobie jakiejś szkoły. Ja będę pra­co­wał.