Jeszcze przez chwilę patrzył w oczy przyjaciela, po czym wypuścił powietrze i z powrotem obrócił się do niego tyłem. Podciągnął kołdrę pod brodę. Kilka łóżek dalej ktoś zaczął głośno chrapać. Obaj wiedzieli kto. Przez krzywą przegrodę nosową Gruby często miał problemy z oddychaniem. Dolegliwości nasilały się wiosną, gdy drzewa zaczynały pylić. Wtedy chrapał jak zwierz.
– Wierzysz mi? – zapytał szeptem przyjaciel.
– Chciałbym. Tylko…
– Boisz się, co będzie, gdy wyjdziesz? Gdy wyjdziemy?
– Nie wiem. Może. Chyba tak…
– Poradzimy sobie. Już niedługo zostawimy za sobą cały ten gnój. Zaczniemy nowe życie.
– W takim razie poczekam na ciebie.
– Spróbowałbyś nie… – W tonie mężczyzny dało się wyczuć szorstką nutę.
– Szukałbyś mnie?
– Szukałbym i znalazł choćby na krańcu świata. Jesteś i zawsze byłeś tylko mój, prawda?
– Tak.
– I zawsze będziesz… – Palce przyjaciela zacisnęły się na jego biodrze.
– Zawsze.
– Mam, kurwa, taką nadzieję.
Chwilę później chłopak wzdrygnął się i cicho jęknął, gdy przyjaciel w niego wszedł.