Ciemno, prawie noc
Joanna Bator — Literatura

To ojciec zaszczepił w Ewie fascynację księżną Daisy i zaginionym sznurem pereł. Być może rozpoznawał w starszej córce swoje pragnienia i zanim stracił jasność umysłu, zdał sobie sprawę, że Ewa musi dostać od niego w darze coś wyjątkowego, bo zwykłe życie i zwykłe marzenia nie będą w stanie utrzymać jej na powierzchni. Gdy w obliczu nowego planu ogarniał go dobry nastrój i nadzieja, opowiadał nam historię ostatniej pani na Zamku Książ i wtedy wyjątkowo miałyśmy wstęp do jego pokoju. Siadałyśmy przytulone na starej skórzanej kanapie, o której ojciec mówił, że ma wielbłądzi kolor, a ja uwielbiałam ją dlatego, że wielbłądy kojarzyły mi się z podróżą, bezkresem i ruchem, tym wszystkim, czego pragnęła Ewa, a co w końcu stało się moim losem. Ojciec opierał łokcie na biurku, „dawno, ale nie tak bardzo dawno temu”, zaczynał, „w angielskim pałacu urządzono bal”. Jego opowieść pełna była wyrazów zbyt trudnych dla dziewczynki, kandelabry, fraki, kotyliony, turniury, muślin i mitenki, lambrekiny, ale sam dźwięk słów upajał mnie tak, jak Ewę wydarzenia i przygody.